Z serii...nie ma to jak w rodzinie;)

Dojeżdżamy na osiedle.
Wyczołgujemy się z auta.
Tarabanimy się do mieszkania.
On: Znajdź klucze, ja się Niuśką zajmę.
Rozsuwam więc torebkę i grzebie. Po drodze muszę wyjąć gazety bo mi przeszkadzają, jakiś rachunek do zapłacenia, torebkę na zakupy bo a nóż...błyszczyk i parę innych drobiazgów.Za plecami słyszę jego głos.
On: Widzisz Niuśka...mama ma w torbie nie tylko klucze ale i salonik prasowy i biuro rachunkowe i wiele innych. Nic dziwnego, że nic tam znaleźć nie może.

I tak oto podsumował mnie mój własny małż.

4 komentarze:

  1. :D No a jak się okazuje, że kobieta ma "pod ręką"- czyli w torebce, śrubokręt w chwili gdy jest potrzebny, to wtedy nie narzekają na ich gabaryty i pojemność:D

    OdpowiedzUsuń
  2. i wtedy zadne saloniki prasowe nie przeszkadzaja;)

    OdpowiedzUsuń