"No przecież to Niuśka zrobiła"

Dzień dobry:)
Mamy z małżem taki weekendowy system, że jednego dnia on śpi do oporu a ja zajmuje się małą a następnego dnia to ja śpię a on zajmuje się małą.
System z założenia i w idealnym rozumieniu jak znalazł bo pozwala odpocząć i mi i małżowi.
No i w ten weekend rozkład sił wyglądał tak: małż-sobota, ja niedziela.
Sobota- mała wstaje koło 8. Krzyk jak zwykle. Biorę ją na łapki i udajemy się do salonu. Płateczki na śniadanie, przebiórka i zabawa. W czasie zabawy mama stara się w tym czasie ogarnąć najwięcej jak się da. Zmywanie talerzy, ogarnianie kuchni (mówię Wam, lakierowane meble to nie jest dobry pomysł..jeszcze do tego czarne;)), ogarnianie salon u, żeby zmniejszyć skutki działania huraganu "Mała". Tata wstaje, zagląda do salonu jest godzina około 10.
Niedziela- Mała wstaje koło 7. Krzyczy wniebogłosy, bo głodna. Tatuś w nadziei, że Mała uśnie daje jej pić i odkłada do łóżeczka i sam też się kładzie. Niestety jego system nie działa. Mała dalej krzyczy. Ja się budzę, zła bo co to za sprawiedliwość. W końcu zabiera Małż Małą do salo nu ale ja przysypiam tylko na chwilę bo już nie mogę wstaję chwilę po 8. Wchodzę do salonu. A moim oczom ukazuje się mniej więcej taki oto widok...


Może tylko trochę mniej rzeczy na podłodze jest.
Ja: C to jest?
Małż: Co co?
Ja: To co na podłodze.
Małż: No przecież to Niuśka zrobiła.
I załamały mi się rączki
No i teraz coś dla spostrzegawczych...kto znajdzie 4 różnice:)?
Mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz