Trzęsawica


Szczególna przypadłość.
Dość powszechna.
Atakuje czasem znienacka czasem jawnie i wiemy skąd się wzięła.
Okres jej inkubacji nie jest zbyt długi. Jest raczej natychmiastowy i nie da się przed nią uchronić.
Okres trwania: w zależności od czasu występowania bodźca przyczyniającego się do choroby.
Leczenie: niestety mam przykrą wiadomość dla Nas wszystkich, bo wszystkich trzęsawica nawiedza...nie można jej leczyć. Można się jedynie odrobinę przed nią bronić brakiem poczucia humoru, tudzież kamienną miną (choć i to nie zawsze pomaga).
Trzęsawica wbrew pozorom jest dość miłą przypadłością w porównaniu do jakiś tam gryp czy innych parszywych przeziębień.
Ja tam lubię na nią chorować.
W zależności od wrażliwości tudzież stopnia odporności jej nasilenie bywa różne. Ale ja lubię taką naprawdę...hmmm...ostrą...źle to zabrzmiało wiem, no to powiedzmy że lubię taką bardzo nasiloną.
Nie brońmy się przed trzęsawicą. Nie odkładajmy jej na później, bo później może już nie przyjść.
Mój ostatni atak choroby. Zaraz zaraz.Lekki i chwilowy minutę temu jak sobie przypomniałam, że kabanos w zębach siedział;)
A teraz bodziec chorobowy moi drodzy...ogłaszam więc ogólnoblogowomamaroniową trzęsawicę:)


A Wy macie jakieś bodźce trzęsawicowe:)?

4 komentarze:

  1. Oooo....to, to... chorowałam bardzo często na trzęsawicę będąc w ciąży:D

    OdpowiedzUsuń
  2. trzesawica to taka przyjemna choroba:)

    OdpowiedzUsuń