Gegake

Odkąd mama i tatuś kupili sobie zegarki (cóż stwierdzili, że czasem znać się na godzinie trzeba) Mała też zapragnęła mieć swój zegarek czyli gegake. I zawsze ma smutną minkę, kiedy widzi że rodzice mają gegake a ona bidna nie ma.

Szukaliśmy więc rozwiązań. Tych mniejszych i większych.

Szukaliśmy w zabawkach ale na nic nie trafiliśmy. Szukaliśmy tych cudownie pudrowych zegarków, które ja pamiętam z dzieciństwa ale ponieważ jest wielkie ryzyko skonsumowania zarzuciliśmy ten pomysł, bo u Nas słodycze ze względu na alergię pokarmową są na czarnej liście i są na wyjątkowe baaardzo wyjątkowe okazje. Chcieliśmy kupić taki dla dzieci zegarek ale nie ma nic co pozwoliłoby prawie dwulatce szaleć i mieć go w całości.

Tak więc.....mam zasiadła dziś z igłą i nitką i prezentuje wam gegake made by mummy:)









Na tarcze jeszcze przyjdzie czas, bo pewnie jeszcze nie jeden gegake mam zamajstruje:) Ten jest na gumeczce i z kolorową tarcza dla dwulatki:) Można pomalować, uprać i szaleć i nic mu się nie zadzieje:)

Teraz mama bierze się za szycie torebki dla małej damy:) Mamie się spodobało:)

2 komentarze:

  1. ale piękne kolory :) czekamy na dalsze efekty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. dziekuje:) to miod na ma raczkujaca w temacie dusze;)

    OdpowiedzUsuń