Odrobinę bezlitośnie

Nie lubię...

... jak ktoś chce być mądrzejszy niż jest....
....jak wydaje mu się, że jest taktowny....
....jak zawsze musi wcisnąć swoje choćby po to żeby wcisnąć....

Nie lubię....

Przykład dość banalny. Szukam różnych artykułów żeby poszerzyć swoją wiedzę w tym czy innym temacie. Czytam w różnych miejscach. I zaglądam w różne zakamarki. Mogę mieć zdanie na ten czy inny temat, b nikt mi tego nie zabroni. Czasem to zdanie jest lakoniczne....czasem wyrwane z kontekstu....czasem nawet zdarza się, że mądrze brzmi....a czasem nie wnosi nic. Grunt, że potrafię powstrzymać się od komentarza, który nic nie wniesie, świata nie zmieni a naprawdę może świadczyć o moim poziomie intelektualnym tudzież empatii....

A czemu o tym się rozwodzę. A no temu, że kiedy czytam tekst o niepłodności, tekst na trudne tematy, tekst który może zaboleć to na nie uważam, żeby komentarz pod tytułem "Całe szczęście, że Nas nie dotknął ten problem. To musi być trudne..." Jest co najmniej nie na miejscu. I to co najmniej jest mało powiedziane. To tak jak bym powiedziała do osoby chorej np. na białaczkę "Całe szczęście, że mnie białaczka ominęła, to musi boleć...".

O czym świadczyłby ten tekst? O moim braku taktu, współczucia, inteligencji emocjonalnej a przede wszystkim o mojej umiejętność funkcjonowania w świecie społecznym. Jeśli nie ma się czegoś konstruktywnego albo chociaż odrobinę do powiedzenia to lepiej milczeć.

Wypowiedzi w tym tonie mogłabym przytoczyć mnóstwo. A może nawet jeszcze więcej.

Hmmm...w sumie to ten blog czasem jest bez sensu a istnieje....hmmmm....powinnam milczeć;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz