Bardzo zimowe menue

Mamy śnieg za oknem a ja mam ochotę tylko postawić ubraną choinkę i wcinać pierogi z kapustą i dzielić się opłatkiem. Tak, tak tego właśnie chce. Teraz żeby tylko dzieła dopełnić będę wyczekiwać w radiu "Last christmas" Whamu;) I stanie się:)

Za oknem widok dość śnieżny...






Tak Nam się foka wczuła w klimat, że nie zważając na nic padła ogonem do góry na dywan. Jak stała tak padła. I już wyglądając za okno czuje swój polar północny.





Mała za to postanowiła skomponować sobie menue na zimę. Już teraz, bo później może być za późno. Zresztą taka kompozycja trochę trwa i trzeba łączyć, miksować i mieszać smaki, żeby trafić. Nie może zabraknąć jednak elementu rozgrzewającego. Dziś to był....





Pieprz. Mała lizała zapamiętale. I wcale się nie skrzywiła. Jenak ma coś po tatuńciu i lubi ostro. Na szczęście nim się za ostro zrobiło mama interweniowała.

Posiłek numer dwa....





...niewyraźnie ale z całym przekonaniem...świecówka. Kolor niebieski co by do golfiku i mamy torby w tle pasowała. Niebieski w końcu to kolor spokoju i opanowania;) Przynajmniej w mamusi podświadomości. Szkoda, że kolor tylko na języku został a w charakterze nie ma odzwierciedlenia.

Aż strach się bać co będzie dalej....

A zdjęcia jak zwykle komórkowcem wykonane...chyba się do niego przekonam na zimę;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz