Jak uleczyć ... buta

Dzisiejszy post ma charakter tego z przymrużeniem okaz, chociaż cała sytuacja jest jak najbardziej realna. Tylko pamiętajcie nie próbujcie tego robić sami w domu;)

W życiu zdarzają się różne dziwne sytuacje i czasem zupełnie się ich nie spodziewamy i trzeba szukać rozwiązania na ciepło a właściwie na gorąco. Więc i ja szukałam na gorąco tylko tak, żeby się nie sparzyć.

Był piękny i chłodny jesienny dzień roku 2012. Jak co dnia trzeba do pracy się wybrać więc i ten dzień nie różnił się w tej materii o tych innych i pozostałych. Odziałam się, oporządziłam się i małża i małą też i do pracy podreptałam. Pech a może i nie pech chciał żem założyła swoje jedyne, a przez to i ulubione, czarne baletki. Wygoda i nie straszny mi w nich deszcz...za to je cenię.

I dreptałam tak sobie i dreptałam. Inny pech chciał, że był to ważny dzień a nawet najważniejszy w całym tym październikowym galimatiasie. No może powiedzmy jeden z dwóch najważniejszych. I kiedy trzeba było iść spełnić obowiązek poczułam się jak bym coś za sobą ciągnęła. Na pewno nie była to spódnica, którą wtedy przyodziałam bo czułam i widziałam, że mam ją na miejscu. Żaden papier ani toaletowy ani inny się za mną nie ciągnął. Więc cóż to mogło być?

Poszukiwania nie trwały zbyt długo...kiedy podniosłam nogę okazało się, to ciągnie się za mną kawałek mojej własnej podeszwy! Ten kawałek, który w zamyśle miał przypominać coś na kształt płaskiego obcasa. Hmmm a on dyndał jak by chciał biedny uciec. No i co tu zrobić? No co? Przecież nie mogę spełniać obowiązków poważnych z dyndającą podeszwą u nogi. Niewiele myśląc chwyciłam co miałam pod ręką i zaczęłam działać....Efekt po dziś dzień jest taki...







Już widać, że trochę się konstrukcja mi wali...ale spoko taśmę jeszcze mam;)

Wniosków z tej sytuacji jest kilka:

1. Buta uleczyć można za pomocą taśmy keljącej oraz nożyczek. Efekt gwarantowany. Trzyma się do dziś a to będzie już ze dwa tygodnie. Nie wiem jak sposób ten sprawdza się w przypadku obcasów ale może kiedyś będzie dane mi sprawdzić. Warstw taśmy musi być całkiem sporo i grubo się musi zrobić co by się tam Nam wszystko dobrze trzymało. Ja miałam akurat taśmę matową ale myślę, że lepiej wizualnie wyglądałaby taśma błyszcząca;)

2. W takich butach nie da się przejść nie zauważonym. Szeleści się strasznie na jaką powierzchnię by nie stąpnąć. Od chropowatych po te gładkie. Wszystkie szeleszczą.

3. Trzeba na siebie wtedy uważać, bo można się nieźle przejechać. Taśma daje efekt lodowiska, że się tak wyrażę i jak by się uprzeć można wtedy jak na figurówkach mknąć.

4. Jak widać potrzeba matką wynalazku i to jakiego.

5. Może i szewc bez butów chodzi ale Mamaronia  nie;)

2 komentarze:

  1. Cudowne :D Muszę tak zrobić z moimi trampkami. O właśnie - a dziurę po palcu w trampku jak byś załatała?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pomysle i ci powiem;p ale na szypko to chyba zuzyta guma do zucia;p bo to zawsze pod reka;p

      Usuń