Na dzień przed końcem świata

Mamy dziś 20 grudnia a to znaczy ni mniej ni więcej to, że jutro Majowy koniec świata. OMG i co tu teraz zrobić? Malować paznokcie na kolory tęczy? Kupować na potęgę, tak na zapas? Zacałować męża, bo możem się nie spotkać po tym wielkim wybuchu? Schować Małą pod bluzkę z gwarancją, że jednak się nie rozstaniemy? Próbować wszystkiego na co ma się ochotę?

No co? Co z tego wszystkiego zrobić? W końcu doba ma 24 godziny więc ...może uda się tak po prostu wszystko;) Czcze marzenia;)

Tymczasem na dzień przed końcem świata....

- budzik zadzwonił jak co rano, zwyczajnie i bardzo głośno dobitnie oświadczając, że już czas i pora najwyższa wstawać i się szykować

- ubrałam się i umalowałam i śniadanie rodzince zapakowałam jak co dnia, nic nadzwyczajnego

- Małą ubrał tatuńcio, jak co dnia...w te ubranka, które jak co dnia mu przygotowuję

- Mała wstała najpóźniej z całej Naszej trójki, jak co dnia (tyle, że od 2 w nocy wyskoczyła z łóżeczka, wgramoliła się na łóżko, złapała mnie za buzie i przekręciła w swoją stronę mówiąc "Cześć mamusiu", więc może ona jednak coś czuje przez skórkę swą?)

- kiedy już opatuliłyśmy się do granic możliwości (minus 16 to jednak nie przelewki) jak co dnia wyszłyśmy na tą samą klatkę i przemierzając śniegi pokonałyśmy tą samą drogę do samochodu jak co dnia i jak co dnia wgramoliłyśmy się do niego

- jak co dnia pokonałyśmy tą samą trasę dom-żłobek i jadłyśmy te same chrupki śpiewając chusteczkę haftowaną podczas gdy tatuńcio jak co dnia skupiał się na jeździe

- jak co dnia trasa gdy dobiegła końca małą do żłobka si.ę udała a ja do pracy i mąż do pracy tyż i teraz pracujemy jak szalone pracusie

Nie zmieniło się więc nic a nic i nic niezwykłego się nie zdarzyło. Śnieg wygląda jak wczoraj, drzewa i cała reszt też. Dziwne to, że świat taki spokojny przed jutrem. Jak to może być tak?

Jedyne co ja założyłam dziś czerwień w białe kropki a dawno już jej nie nosiłam. To chyba jednak znak.

4 komentarze:

  1. Jejku a u nas ani śniegu ani mrozów (google mówią na pulpicie, że tylko minus 3)... z braku mrozów się cieszę, ale śnieg mógłby spaść :)a ja z okazji końca świata dzień spędzę w pracy ;) choć ponoć niektórzy pracodawcy dają urlopy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. i ja swietuje wigilie konca swiata w pracy;)
    mroz u mnie jest (rano bylo minus 16) i sniegu pod dostatkiem;p

    OdpowiedzUsuń
  3. a moze kolejny post o swojej kolecji bizuterii?

    OdpowiedzUsuń
  4. jest to jakis pomysl:)
    podoba mi sie:D

    OdpowiedzUsuń