Łazienka

Kiedyś łazienka była bezpieczną przystanią dla mnie. Mogłam się schować i pobyć sama ze sobą. Wystarczył ot niewielki wysiłek w postaci zamknięcia drzwi i mogłam sobie robić co mi się tam wydawało i chciało. Dosłownie wszystko, łącznie z tańcem przy lustrze.

Mała wtedy była jeszcze za Mała albo za słaba albo nie dosięgała do klamki. Och piekne czasy kiedy niziołek mój nie mógł tak wiele jak może teraz.

Teraz zamykanie w łazience bez zamykania od środka może być w każdym czasie przerwane i zaprezentowane zostaną wdzięki mamy. Pół biedy kiedy rolety w oknach opuszczone i wdzięki widzą stali bywalcy. Gorzej kiedy rolety obnażają mnie dla wszystkich przechodniów. O wtedy może być z lekka niezręcznie.

No i dziś kiedy wzięłam się za prysznicowanie i siedziałam już w wannie Mała wkroczyła krokiem sprężystym. Podeszła najpierw do mnie popatrzyła usmiechnęła się.

Mała: Co jobiś mamo?
Ja: Myje się.
Mała: Musisz umyć se oba cycki?

Hmmm....dzieci za szybko dorastają! Albo wyżej zamontuje klamki albo chyba jednak od środka zacznę się zamykać.

2 komentarze:

  1. hahahaa dobre:D
    moj to wpada w placz histeryczny jak mama znika za drzwiami toalety. W zwiazku z czym czesto musi myc sobie oba cycki przy dzieciorze.

    OdpowiedzUsuń
  2. zycie mamy jest takie skomplikowane kiedy oba cycki trzeba myc przy dzieciorze;p

    OdpowiedzUsuń