O! Barbie realnie;)

Natchnienie przyszło niespodzianie. Gdzieś zza rogu wyskoczyło i mózg zalało, i serce, i duszę, i mnie całą. A wszystko za sprawą Smacznej Riposty przy której czytaniu zwykle buźka mi się cieszy. Tyle, że teraz konkret wpadł w me łapska. Romanssidło Powidło sprawiło, że przyszła mi do głowy Lalka Barbie.

Lalka Barbie. Kto nie zna? Kto nie słyszał? Kto nie widział?

Nie ma chyba takowych ludziów, wśród których krążą jakieś małe dziewczynki albo nawet i te większe, które kiedyś małymi były.

Ja sama bardzo lubiłam się nią bawić i czesać jej długie, blond włosy. Ba, nawet stawiałam przy niej pierwsze kroki w krawiectwie szyjąc kolejną bluzkę z krzywym rękawem, ze starej i lekko przykurzonej zasłonki. Zawsze symbolem ideału była szczególnie tego sylwetkowego i wymiarowego od cycków po biodra, przez pas przechodząc. Piękna, długowłosa, długonoga i w ogóle szał macicy.

Ale czy rzeczywiście taka?

Po pierwsze zanim ją ktoś kupi stoi w pudełku z papieru z odrobina plastiku. A plastik powietrza nie przepuszcza. Biedna pewnie klaustrofobii się przy tym nabawiła, oczywiście ta co słabsza...bo ta co silniejsza i odporniejsza z głową podniesioną z pudełka wyjdzie.

Ma domek różowy i różowy samochód, i różową zjeżdżalnię, i w ogóle wszystko ma różowe. Myślę, że ja od różu bym co najmniej ocipiała. Lekko mówiąc.

Wszystko ma tak plastikowe, że biedna nawet nie poczuje pod tyłkiem co znaczy miękka poduszka, wygodny materac do spania czy nawet piękna, satynowa pościel.

Jej facet jest wiecznie uśmiechnięty. Nie wie co to zmienić oponę, nie naprawia kranu i nawet nie może porządnie jej przytulic, bo ma dłonie ciągle w tej samej pozycji. Nie mówiąc już o masowaniu, podszczypywaniu i w ogóle. A ona nawet nie przeczesze mu włosów ręką, bo on włosy też ma plastikowe. I nic to, że kaloryfer ma wyrzeźbiony kiedy nawet nogą w kostce nie może poruszać. Sztywny jest, że aż strach.

A ona...ona biedna. No cóż...wymiar ma, blond włosy ma, piękne usta i cudowne oczy. Do tego długie nogi i piękną historię. Ale, ale. Włosy nigdy jej nie urosną (no chyba, że ktoś wymyśli barbie z korbką w plecach żeby móc jej włosy podkręcać), a wiem co mówię bo kiedyś takie eksperimenta się na włosach barbie prowadziło. W wersji bardziej baletowej ma ciągle zgięte w łokciach ręce. To musi być nie lada wkurzająca sprawa nie móc nawet sięgnąć gdzieś, bo tylko zgięte i już. Wiecznie biedna chodzi na palcach. Nawet wtedy kiedy jest u siebie w domu i nie musi nosić już szpilek. Wiecznie na palcach. Wiecznie. Nogi w kolanach a i owszem zdarza jej się ugiąć. Zdarza. Jednak zazwyczaj przychodzi jej to z mniejszym czy większym wysiłkiem. Nigdy nie poczuje co to znaczy nosić kaszmirowy sweter, sukienkę z lejącej tkaniny i nawet nie doświadczy tej niewygody kiedy stringi szukają swego miejsca wiadomo gdzie i wiadomo jak i wiadomo, że odrobinę boli. To co okropnie strasznym mi się wydaje to, to że nie ma sutków. Na jej pięknych, dużych piersiach brak jest sutków. A tam niżej nie ma rozcięcia. Tylko coś na kształt majtek. Cielistych. Żyjących z nią w symbiozie. A jak idzie spać...biedna nigdy nie zamyka oczu.

Z rzeczy, których zazdrościć jej mogę to na pewno to, iż że pomimo spania bez spania zawsze wygląda pięknie. Pomimo tragedii wyciskających miliardy łez zawsze ma perfekcyjny makijaż. Pomimo, iż zębów nie myje są one pięknie i idealnie białe. Zawsze uśmiecha się idealnie równo i żyje według zasady "Rób dobrą minę do złej gry".

Jaki z tego wniosek? Ideały nie maja sutków!

8 komentarzy:

  1. Jestem absolutnie zachwycona podejściem do tematu. Jeszcze większa radość z czytania, gdy wiem, że swym skrobaniem do czegoś zainspirowałam :D
    Rewelacyjnie ujęta tematyka ideału ... mnie chyba najbardziej smuci życie Barbie w związku z wykastrowanym Kenem ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to moze teraz o kenie trzeba napisac;)
      On tez nie ma nic procz majtek w symbiozie;p

      Usuń
  2. zapraszam do zapisania się do bazy blogów:)
    chcemy stworzyć bazę blogów - by każdy miał okazję zobaczyć jak największą ilość blogów w jednym miejscu:)
    Pozdrawiam.
    http://baza-blogow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. No ja nie wiem...moja barbie miała wielkie wygodne łóżko - całkowicie nieróżowe , bo zrobione z zabranego babci futerka:P Że sztywna...taki los:P

    OdpowiedzUsuń