Kurier jakich mało!

Miało być o kurierach i będzie!

Nie o wszystkich ale o jednym i konkretnym jakże lotnym i paralotnym, ba nawet do tego dowcipnym i błyskotliwym! Ideał mężczyzny chciałoby się rzec. Jednak szkopuł taki, ze anonimowym po dziś dzień został a ślad poza numerem telefonu po nim zaginął. No prawie...

A historia jest nie za długa nie za krótka lecz w sam raz i pomimo, że można w niej odnaleźć elementy lekko barwione humorem to dla mnie śmiechu w niej nie ma nic a nic.

Zaczęło się całkiem niewinnie. Konkurs X u firmy Y i szczęśliwa wygrana dla uszczęśliwienia Małej. Dane wysyłkowe, pitu pitu. Czysta i zwykła procedura. No i dnia pewnego a dokładniej pewnego stycznia 10 roku z 13-tką w tle odnalazłam na skrzynce awizo. Przyklejone, patrzyło się na mnie lekko spod numeru telefonu. Zdjęłam je. Zadzwoniłam do owego Pan, bo zakładam że pan ten jeden był.

Ja: Dzień dobry. Ja w sprawie przesyłki tu i tu.
On: A dzień dobry. Ja już dziś nie przyjadę ja przesyłkę właśnie zdaje. Ona już dwa razy była dostarczana.
Ja: Jak to dwa? Ja dopiero dziś awizo dostałam.
On: O to pewnie wczoraj ktoś zerwał (gucio prawda, jak się to dziadostwo zrywa to ono wyrywa pół farby z miejsca do którego przyklejonym było)
Ja: Aha. A jak mam załatwić sprawę teraz żeby paczka do mnie dotarła?
On: Wie Pani co to ja jeszcze jutro spróbuje. Będę koło 14.
Ja: Ok, koło 14 Nas jeszcze nie będzie. To proszę na ochronie przesyłkę zostawić.
On: Ok. dziękuję.

No cóż dnia następnego ni widu, ni słychu, ni czuć.

Tegoż samego dnia wieczorem Małż mój dostał maila z firmy Y o konkursie X, że telefonu nie podał i kurierska firma nie może się z nim skontaktować. Więc odpisał im na maila i telefon podał.

Minął weekend i te pół tygodnia. I dnia wczorajszego dzwoni pewna Pani z firmy Y w sprawie właśnie tek przesyłeczki z pytaniem do Małżona mego czy robi sobie żarty. On biedny nieświadomy, nieogarnięty i w ogóle nie prosi o wyjaśnienie. I wyjaśnienie dostaje. I tak od słowa do słowa streszczam co następuje....

Okazało się, iż że ktoś z tej firmy na O...., o której już mi się nawet myśleć nie chce, wysłał na nazwisko owej Pani i koszt jej firmy Y (!!!!) przesyłeczkę. Nadawcą był mój Małżon i podpisana była ona jego odręcznym podpisem (!!!!). W przesyłeczce no kolorowo było i jakże zabawnie, było w niej 50 (!!!) przeterminowanych gazet! No i się Pani wzięła i zdenerwowała. I ani ja ani Małż mój się temu nie dziwi!

Małż na szczęście na tyle tomny był,. że wyjaśnił Pani uprzejmie, iż że on nic nie wysyłał. Bo jakże miał wysłać kiedy własnej przesyłki nie dostał (zrelacjonował całą historię z awizo i telefonem w sprawie przesyłki) a więc nie miał możliwość odesłać czegokolwiek na jej nazwisko i na adres jej firmy Y, bo po prostu nie ma takich danych! Na te słowa i wyjaśnienia Pani się uspokoiła.

No i sprawa stanęła na tym, że Pani interweniuje w firmie kurierskiej. Mój Małż spytał jej co ma i jak zrobić, bo fałszowanie podpisu i wykorzystywanie danych osobowych to raczej rzecz karalna, na co uzyskał odpowiedź iż ona interweniuje i o postępach interwencji informować go będzie.

Tak to na chwilę obecną wygląda. Ja jestem w stanie wszystko zrozumieć. Naprawdę wszystko, no może wiele. Że to ciężka praca, że wymagająca, że ludzie w postaci odbierających różni są i naprawdę potrafią zepsuć krew i nie tylko no ale bez przesady. Mnie ten prostacki żart wcale nie bawi a już na pewno nie bawi mnie fałszowanie podpisów nie swoich. Mam nadzieje, że interwencja skuteczną będzie!

Amen!

8 komentarzy:

  1. M A S A K R A!!! Trzymam kciuki za szybkie rozwiązanie sprawy... Wychodzi na to, że niebezpiecznie jest nawet odbierać coś od kuriera... (jeśli w ogóle dadzą nam taką możliwość). a tak poza tym to pan kurier taki trochę chyba był nie teges... :| skoro odesłał gazety i myślał, że nikt się nie pokapuje... Widocznie w Waszej przesyłce było coś, co bardzo mu się spodobało...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nieźle :D Też bym się wkurzyła. Mam bardzo często do czynienia z kurierami, z tą firmą także, ale nie przytrafiło mi się jeszcze na szczęście coś takiego. Chociaż zdarzało się, że czymś mnie wkurzyli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez z kurierami do czynienia mam. I to pierwszy taki incydent. Alez po prostu zagotowac sie mozna.

      Usuń
  3. Tak. Zabawka dla dziecka. Niech sie bawi az mu sie odciski na palcach porobia. Dla mnie i tak najgorszym jest fakt, ze ktos smial sie odrecznie podpisac za mojego Malza!

    OdpowiedzUsuń
  4. ci kurierzy... trafi sie taki baran i jeszcze takie sprawy! brak słów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. brak. Mam tylko nadzieje,ze ktos albo cos albo nawet sam sie skutecznie naprawi!

      Usuń
  5. Tragedia!!! Mam nadzieję, że pociągną owego Pana do odpowiedzialności. Fajnie, że ta firma, gdzie wygrałaś konkurs, się tym zajęła. Trzymam kciuki, żeby to się dobrze skończyło i nagroda dotarła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ngroda to bardziej dla mojego dziecięcia ale chodzi o sam fakt:)
      a co do firmy i zajecia sie sprawa to i owszem bardzo fajna inicjatywa:)

      Usuń