Łóżkowe małżeństw rozmowy part 7

Małż na wysokości zadania stanął i wczoraj były rozmowy...pod satynką. Generalnie o wszystkim i o niczym. Trochę o strzelaniu (bo Małżon wojakiem był, a jak), trochę o byciu tu i tam i robieniu tego i tamtego. W końcu zeszło się na temat jakże mój ulubiony i potrafiący doprowadzić mnie do szewskiej pasji. Waga, waga, waga! Odchudzanie, odchudzanie, odchudzanie. Sranie po ścianie. No ale cóż. Rozmowa była. No i gadka szmatka, gadka szmatka aż w końcu....

Ja: Zawsze trafiałam na facetów, którzy lubią zjeść. Zawsze. Tylko nie wiem, gdzie Tobie to wszystko idzie. Chyba w kanalizację.

No, bo ukrywać nie ma co, że mój Małżon jest jak odkurzacz z turbodopalaniem. Wciąga wszystko co stanie na jego trasie pomiędzy blatem kuchennym a blatem kuchennym, czyli podczas obrotu o 360 stopni. Szczególnie pycha jest to wszystko kiedy posmarowane grubą warstwą majonezu, najlepiej tak grubą jak warstwa śniegu za oknem. I przy tym całym wciąganiu jest drobny jak na to co mogłoby z niego to wciąganie wykrzesać.


8 komentarzy:

  1. Ha! A mojemu już się bezczelnie brzuszek robi! :D Może i Twojego trafi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co, myslisz ze kanalizacja Nam sie zatka;p?

      Usuń
  2. Po 40-stce niestety prawie wszystkim się zatyka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to juz nie duzo mu zostalo;)
      mi sie zatyka juz przed 40-tką;)

      Usuń
  3. oj tam, bo oni to jaki inny gatunek jest, moj tez tak ma;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie wiem,ze oni tak maja a my tak nie mamy;p

      Usuń
  4. O, ja też wciągam wszystko z majonezem :D

    OdpowiedzUsuń