Za cicho być nie może

Mama przy garach, tata w rozchodach i sprzątaniach. Mała w sypialni. Cisza. Każdy zajęty sobą. Mówię do Małża: "Idź zobacz co ona orbi, niech nie usypia, bo zaraz obiad". Małżon idzie do sypialni i w krzyk "O jezu!".

Ja lecę na łeb na szyję i widzę. Mała siedzi zadowolona, z połową dużego opakowania kremu Nivea w nosie i zadowolona mówi "Pomalowałam se nos".

Załamka.

Jak widać historia znikającego kremu nie nauczyła mnie niczego! A mówią, że człowiek uczy się na błędach!

4 komentarze:

  1. Przerabiałam to i ja... dove wprawdzie, ale też krem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. liczy sie krem;) w koncu konsystencja jedna;) i nos mozna niezle przypchac:)

      Usuń
  2. Mój też się fascynuje kremami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale skad to i po co to, tego nie wie nikt;p

      Usuń