Co robi się w żłobku

Po dwóch tygodniach nieobecności Mała poszła do żłobka w poniedziałek ostatni. Oczywiście nie obyło się bez awantur i płaczu na dzień dobry. Kiedy to już przeszliśmy ja całe 8 godzin w pracy z nerwów w głowie układałam czarne scenariusze. Najpierw, że się zamknęła w sobie (nie wiem czy to możliwe), później że płacze dzień cały albo co gorsza uciekła szybem wentylacyjnym by szukać mamy i tuła się po mieście.

Kiedy po nią jechałam w nerwach cała byłam i z sercem na pół pękniętym. Kiedy więc ją ujrzałam zadowoloną w drzwiach po prostu kamień spadł mi z serca. Przytulam, całuję, zadaje pytanie i już wiem skąd ten uśmiech.

Ja całując Małą szaleńczo: Jak tam?
Mała: Dobzie.
Ja: A co dziś robiłaś?
Mała: Biłam dzieci.

No i wszystko jasne.

12 komentarzy:

  1. Musiała odreagować jakoś stres :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Mogłaby sobie piątkę z Jachem przybić ...

    Ja kiedyś usłyszałam:
    - A pamiętasz jak przyfasoliłem B.?
    B. to kuzyn.
    A najbardziej znęca się nad moim 13letnim bratem ...
    Mój brat ma burzę blond loków na głowie, więc Jaś jak do niego podbiegnie to za te włosy go ciągnie. O_O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o mamuniu...dobrze ze ja nie widze co i jak sie dziej...moze moja wyobraznia jest lagodniejsza niz rzeczywistosc?

      Usuń
  3. Hahahha jak ja uwielbiam twoja córkę ;-) poradziła sobie! Hahah

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poradzila sobie,a i owszem. Az mi zal jej wspolplemiennych;)

      Usuń
  4. Lepiej BIĆ, niż bitym być! :

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie moge powiedziec...jest w tym troche racji;)

      Usuń
  5. Bachory muszą znać swoje miejsce! W końcu z Małą to nie są przelewki i szacunek musi być! Taki mały ojciec chrzestny ;)

    OdpowiedzUsuń