Łóżkowe małżeństw rozmowy part 9

Sceneria piękna, jak zwykle, łóżkiem pachnąca. My odcięci od wszystkiego ze śpiącym dzieckiem u boku ale w łóżku własnym. Cudo. Rozmawiamy o frytkownicy i o smażeniu. Cóż za pełen romantyzm.

Małż: Zjadłbym frytki, takie smażone. Chodzą za mną.
Ja: Toć mówiłeś, że wszystko pieczone i co? Zmieniło Ci się?
Małż: Nie no od czasu do czasu można.
Ja: Nie można i koniec.
Małż: To ja wynoszę tą frytkownicę do piwnicy, bo miejsce zajmuje.
Ja: A jest tam pudełko na nią?
Małż: Jest. Eh...pamiętam jak swego czasu dużo smażonego jadłem.
Ja: Pamiętam.
Małż: Uwielbiałem cordon bleu.
Ja: A pamiętam.
Małż: Najlepsze były tej firmy.
Ja: Której?
Małż: Fisher Price.
Ja: Której?????????
Małż: Fisher Price!

Myślałam, że się przesłyszałam ale jednak nie. Z bólem serca ale musiałam Małżowi wytłumaczyć, że Fisher Price produkuje zabawki. Trudno. No chyba, że smażył se plastik.

18 komentarzy:

  1. hahahah :D a wiesz? U nas też ostatnio wałkowaliśmy temat frytek i frytkownicy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i do jakich wnioskow doszliscie;p?
      tez smazycie plastik;p?

      Usuń
  2. Muszę wygooglać, co to jest Cordon Bleu. (sprawdzam)
    A, już wiem, dlaczego nie wiedziałam. Bo panierowane :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Etap diety ''ale w weekend można''? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawe czy na weekendzie sie zakonczy;p

      Usuń
  4. Hahaha ciekawe rzeeczy jadał Twój maż swego czasu:-p. Mam kilka zabawek z tej firmy, moze się skusi?;-p

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. smacznego-platsikowego;p
      bedziemy tacy chudzi;p

      Usuń
  6. Mam frytkownicę, ale nigdy nie mam czasu jej odpalić, bo mam wyjątkowo małą kuchnię. :D
    Robota kuchennego też mam - ale nigdy go nie użyłam, bo jest za duży jak na moją kuchnie. Do tego nie mam gniazdka w kuchni - proszę się o przedłużać już od roku ;-) - więc wszystko robię w pokoju.

    Ale cholera - dzisiaj chyba wyciągnę sobie frytkownice, kupię z dwa kilogramy pyrek i zrobię takie tłuste, mega słone frytki z ketchupem. Żarłam takie w ciązy na potęgę.
    Mój Artur do dnia dzisiejszego nie może na te frytki patrzeć. ;D
    Miałam taką zachciankę w 3 miesiącu ciąży.
    Aż dziw, że w sumie przytyłam w ciązy tylko 6 może w porywach 7kg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie mega tluste z keczupkiemk sa pyyycha:) ja tez bardzo lubie:) ale lubie tez pieczone i zdecydowanie jak mala podjada to jest dla niej zdrowiej i lepiej:)
      sprobuj fisher price dzis usmazyc, moze posmakujesz;p

      Usuń
    2. Wiesz - mam na sprzedaż skrzynkę fishera - to może ją sobie podsmażę. :D

      Usuń
    3. To nie sprzedawaj tylko usmaz na obiad bedzie n pare dni:p

      Usuń
  7. hahah :) no to pięknie :) :)

    OdpowiedzUsuń
  8. buu a kiedy obiecany post o calej kolekcji bizuterii??

    OdpowiedzUsuń
  9. Bedzie bedzie tylko musze znalezc chwile na relacje foto:)

    OdpowiedzUsuń