Rzecz krótka o niewyspaniu

Matka Lubi się Wyspać, czyli kolejna odsłona matczynego MLW.



Jeśli ktoś myśli, że tekst ten będzie krótkim żalem nad matczynym losem nie wyspanym z powodu dzieci to nic bardziej mylnego. Moje dziecię jeśli o spanie chodzi lubiło mi dać w kość jak było małe, jak miało z lat może...no może niecały rok. Od chwili tamtej jeśli choroba nie toczy dziecięcia mego to śpi noc całą. W tygodniu nawet ciężko ją rano dobudzić. Także narzekać nie mogę i zamiaru też nie mam. No przynajmniej nie na dziecię swe.

Ale, ale...ma idealne zastępstwo. Szczególnie wczoraj dało mi się we znaki.

Pamiętacie jak pisałam o męskiej chorobie? Pamiętacie? Otóż ma ona swój ciąg dalszy. Ma. Niestety.

Otóż choroba Małża harcuje w najlepsze. Uwielbia jego organizm i się wessała chyba w aortę, bo odpuścić ni ma zamiaru. Efekt jej taki, że kaszle...i to mało powiedziane. On po prostu rzęzi jak stara betoniara.

I tak oto matka wczoraj usnąć chciała. Ah ciepłe łóżeczko, kołderka, sen. Bajka. Zamykam oczy a tu betoniara się odpala, myślę sobie że  może zaraz przestanie. Staram się więc usnąć. Zamykam oczy, odpływam. I betoniara. Lekko się irytuje ale na siłę oczy znów zamykam. I betoniara. No jasna Anielko, człowiek spokoju chce a ten betonuje.

Wkurzam się.
Ja: Albo ja się stąd wyniosę do salonu. Albo Ty.
Małż: Dziękuję bardzo, miła jesteś. Jak Ty kasłałaś to ja tak nie mówiłem.
Ja: Ale ja pokasałałam i przestałam i spac mogłeś.

Odwracam się tyłkiem zamykam oczy. Siłą woli się zmuszam. I co? Betoniara!
Klnę pod nosem. Modlę się. Zaklinam na czym świat stoi.
I betoniara.

Efekt tego taki, że niewyspana jestem.

Myślałam nad rozwiązaniem. Egzorcysta mi przyszedł do głowy, co by tą Zosię Samosię z niego wypędzić i do lekarza wysłać....ale ale...jednak postawiłam na ostre rozwiązania. Wyciągnęłam ostateczną broń. Oświadczyłam mu, że jeśli nie pójdzie do lekarza to ODETNĘ MU INTERNET!!!!

Jak to nie zadziała to ja już nie wiem. Pomocy!! Ajudo!! Help!!
Zobaczcie jaka niewyspana jestem...






Ale ale nie ma tego złego co na dobre by nie wyszło. Znalazłam w pracy sleep boxa. Nie wychylam się. Udaje, że mnie nie ma i w sleep boxa się wbijam po cichutku;)





To dobranoc ;)



20 komentarzy:

  1. sleep box! padłam! a groźba dała efekt na betoniarkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na razie jeszcze nie wiem. ma czas do wieczora. jak nie da przegryzę kabel własnymi zębiskami!

      Usuń
  2. Jak na niewyspaną wyglądasz kwitnąco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooooo, dziękuję:)
      to ciekawe jak wyglądam wyspana;p

      Usuń
  3. HAHAH no widzę, że masz tak jak ja. Z niewyspania odbija lekko :P

    OdpowiedzUsuń
  4. :D piękna bluzka. Zrobiłaś się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki:)
      no zrobiłam się trochę;p
      niedużo ale zawsze coś;p co by ludzi nie straszyć;p

      Usuń
  5. Hm... chciałabym tak wyglądać po takiej nocy jak ty:-p. Ja zwykle wpycham w powieki zapałki a brode podpieram rękoma i konam przy biurku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a sleep boxa gdzieś w okolicy nie ma;)?

      Usuń
  6. dziewczyno z szafy...skąd w Tobie tyle energii???:)Ja chcę trochę pożyczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. fajnie fajnie..prosimy o wiecej takich postow...plus mozna dodawac dopisek skad dana rzecz jest tzn. jaka firma

    OdpowiedzUsuń
  8. no twój uśmiech działa cuda :P nawet mi się spać odechciało

    OdpowiedzUsuń