Kisiel

Matka za kiślem nie przepada. Zresztą tak jak i za galaretką. Wodne to, glutowate. No nie. Z glutów wolę coś bardziej mlecznego czyli budyń. Nie o moich upodobaniach jednak post ten będzie.


Dzień dzisiejszy był dniem pod znakiem lekarza. I okazało się też, że i antybiotyku. Matka jednak była na tyle sprytna, że poprosiłam Małżona o wizytę w jej ulubionym sklepie. Nie dlatego, że SALE. Nie. Dlatego, że Małża mego ciężko jest namówic na podróż do Blue City, które jest na drugim końcum miasta. Także jak jest okazja matka uderza.

No i udało się Małża wyciągnąć. Na sekundeczkę małą, bo tylko FiF;) Jedziemy, jedziemy. W jeżdżamy w parking podziemny i Małż zaczyna się dziwnie zachowywać. Ślini się, wystawia jeżyk prawie. Zupełnie jak burek na widok kiełbasy. Myślę sobie "Co jest. Ja przed nim naga nie stoję".

Ja: Misiu co się z Tobą dzieje?
Małż bardziej do siebie niż do mnie, a już na pewno nie pamiętająć że Mała z nami jedzie: Tata ma kisiel w majtach.

Najpierw kontrolnie spojrzałam na siebie ale byłam kompletnie ubrana. Na około nie było żadnych fajerwerków ale w końcu...w końcu ujrzałam to co Małż.

Na jednym z miejsc parkingowych stało ślniący, czerwony Chevrolet Camaro. Małż jako fan aut sportowych po prostu nie mógł gałek ocznych oderwać, No mówię wam, jak reksio na szynkę czy kiełbasę. I nagle odzywa się Mała...

Mała: Mamo a co jest tacie?
Ja: Nic kochanie. Tata zobaczył samochód.
Mała: Aha. Tata ma kisiel w majtkach? A jak on mu się tam zrobił?

Hmmm....i tu mnie zabiła. I co ja jej miałam odpowiedzieć? No co? Że się zsikał czy że jak? Powiadam Wam rodzice, nie znacie dnia a ni godziny. Nie znacie miejsca ani okoliczności kiedy dziecię Wasze nauczy się od Was tego co nie trzeba. Zdecydowanie polecam trzymanie języka na wodzy. Oby kisiel nie zapadł jej w pamięć i nie oby nie poszła po nowym roku do przedszkola niosąc radosną nowinę ""Plosę Pani, plosę Pani a mój tata ma kisiel w majtkach". No to dopiero będzie.

16 komentarzy:

  1. No tak. Cali Małżowie.
    Ps. To masz teraz Asa w rękawie jak następnym razem do sklepu nie będzie chciał jechać... znaczy się taka podpucha, że jak pojedzie, to może znowu zobaczy jakieś CUDO po którym będzie kisiel?

    OdpowiedzUsuń
  2. jak zobaczyłam tytuł, pierwsza myśl:kisiel w majtkach, ale myślałam,że u ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty czarownico;p
      a skąd on się tam wziął?

      Usuń
    2. Ja pierwsze co pomyślałam, że tata ma biegunkę i mu się wymsknęło przypadkiem coś... w portki...

      Usuń
  3. Hahaha ja też się nie raz przekonałam, że trzeba uważać przy dzieciakach :P Dzięki jeszcze raz o przypomnieniu, że bita śmietana istnieje :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no trzeba uważać;p
      a jesli o nitą chodzi to nie ma sprawy:)
      ja zaraz idę zrobić porcje podwojna i sie nafutruje;p

      Usuń
  4. a ja tam kisiel lubię...ale nie ten w galotach:P

    OdpowiedzUsuń
  5. haha u was zawsze wesoło :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Widzisz, ja bym Ci oddala swoj kisiel a Ty mi swoj budyn:D

      Usuń
  7. Dobre:) Na to co mówi się przy dziecku trzeba bardzo uważac :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzeba:)
    I trzeba tez pozniej kreatywnosc uruchomic zeby odpowiedz dobra wyczarowac;)

    OdpowiedzUsuń