Małż rusza na poszukiwania

Mężczyźni to śmieszne istoty. O tym jak sprząta mój luby było TU. Pragnę tylko poinformować, że w tej kwestii nic się nie zmienia. No może poza moim nastawienie w tej kwestii, bo coraz mocniej zaciskam zęby wiedząc, że pomoc Małża mi potrzebna. Nawet za cenę wieczornego spożycia alkoholu i leżenia, i pachnięcia.


Ale, ale mój Małż to nie tylko pasjonat mamrotania i jojczenia podczas sprzątania. Otóż Małż mój ma też inne, takie różne. Osobiście najbardziej uwielbiam kiedy rusza na poszukiwania.

Poszukuje dużo, często i gęsto. Rożnych rzeczy, mniejszych i większych, czerni i kolorów, a wszystko zależy od sytuacji. Uwielbiam jednak cały mechanizm tych poszukiwań.

Ostatnio proszę go o to, żeby ogarnął drzwi od balkonu.
Małż: A gdzie jest taśma?
Ja: Nie wiem. Spójrz do szafy w przedpokoju.

Małż idzie do przedpokoju. Otwiera szafę. Wchodzi do środka. Ogarnia wzrokiem wieszaki na ubrania (zupełnie nie wiem po co, bo na głowę jeszcze nie upadłam żeby wieszać taśmę na wieszaku), ogarnia wzrokiem półki niższe, i półki górne gdzie największe gabaryty zalegają. Nie wykonuje przy tym ani jednego ruchu, nie dotyka ani jednej rzeczy, nic nie podnosi i nie przestawia, nic nie przesuwa. Rusza tylko szyją i głową. Ot cała filozofia. Nic skomplikowanego. Nie trzeba instrukcji obsługi pisać, wystarczy poruszać.

Małż: Nie ma. Gdzie to przywaliłaś?
Ja: Nie przywaliłam tylko szukaj dobrze. Zobacz też w łazience.
Małż: O nie. Jak to znajdziesz, to zrobię co trzeba. Szukał nie będę.

Małż szuka czegoś w salonie. Stoi na jego środku i szuka. Odwraca się w lewo, odwraca się w prawo. Nie rusza się nawet z miejsca. Po czym oczywiście stwierdza, ze tego nie ma! Nie ma, zniknęło, uciekło, zapadło się pod ziemię. A leżało za kanapą, sobie spokojnie oczekiwało. Wystarczyło tylko zrobić ruch.

Ja: Ty nie potrafisz szukać. Stoisz ręka nie ruszysz, nic nie podniesiesz. Myślisz, że Ci samo wpadnie. Jak sikoreczka.
Małż: Ja Ci zaraz dam sikoreczkę, jak ja Ci dam sikoreczkę to Ci tyłek spuchnie.

Ja do niego poważnie, a on do mnie o zabawach erotycznych. Faceci.
Fakt jest jednak fakt, że szukać nie potrafi i mimo, że na łowy się wybiera to zawsze wraca z pustymi grabkami. Oczywiście z łowów poszukujących. Taka sytuacja.

6 komentarzy:

  1. Hehe, jakbym widziała swojego męża :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mężowie są tacy do siebie podobni:)

      Usuń
  2. To imój do tego kultu się zalicza. Szuka tak aby nie znaleźć, a na końcu się okazuje, ze sam gdzieś zostawił, by pamiętać albo nie daj boże leży 5 cm od niego. "A bo nie widziałem". I z nas dwojga to niby ja jestem ślepowron.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurcze Karolino Ty z nami mieszkasz? Albo mi się wydaje... No jak bym czytala o moim Tomku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no siedzę przecież pod łóżkiem;p

      Usuń