Męska śmierć

Jest dzień wiosenny. Ciepły całkiem. Wracamy do domu, po tych paru godzinach poza nim. Z zakupami, obładowani jak wielbłądy. Wchodzimy do mieszkania. Ja idę zakupy rozpakować, Mała z pokoju swego przyciaga zestaw malarski i książeczki, Małż odpala kompa.

Małż: O fakin szit.
Ja: Co, co się stało?
Małż: Nie ma neta. Nie ma neta.
Ja: Tragedia po prostu. Nie działa Ci internet.
Małz: No. Tragedia.
Ja: Śmierć, śmierć okrutna.

Mała tylko słucha rysując sobie troszeczkę. Nagle wstaje i wychodzi z salonu. Po 30 sekundach, może 60 słyszymy szloch. Najpierw cichutko i spokojnie. Później coraz głośnie, a na końcu regularny płacz Małej. Ryk. Małż idzie do niej.

Małż: Co się stało?
Mała: Jest mi smutno.
Małż: Ale czemu kochanie?
Mała: Bo ja nie chcę zebyś umielał.
Małż: A kto Ci powiedział, że ja umieram?
Mała: Mama.
Małż: Jak to mama Ci powiedziała?
Mała: No tak. Powiedziała ze nie działa Ci intelnet.

I wszystko jasne. Męska śmierć po prostu. Męska śmierć i Mała logika. Na szczęście dała się przekonać i dała sobie wytłumaczyć, że z końcem internetu nie kończy się tata. I tak oto trwamy dalej w trójkę, w tym naszym cyrku na kółkach.

10 komentarzy:

  1. ojojoj chwilkę mnie nie było, a tu takie zmiany :) ale ładnie
    No nieźle dziecko wkręciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jak dobrze, że ten tata się nie kończy z dostępem do neta :)

    inaczej musiałabyś na lewo, od siąsiada :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Słodkie Potwory dzięki;)
    A co do dziecka..nie wiedziałam, że tak poważnie to potraktuje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Yendza wyobrażasz sobie minę sąsiada, kiedy otwiera drzwi a tram w progu ja z błagalnym wzrokiem i tekstem "Poproszę odrobinę internetu, bo muszę podłączyć męża do aparatury";)?

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzieci to mają rozumowanie :D U nas też jest lament i płacz jak internetu nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas jak kończy się internet to następuje śmierć obydwojga dorosłych:-p i to taka poprzedzona drgawkami;]

    OdpowiedzUsuń
  7. u Nas jeszcze nie ten etap;)
    zresztą mamuśka się odstawia do źródełka;p

    OdpowiedzUsuń
  8. Hahaha u nas z internetem to było by raczej odwrotnie - to ja bym rozpaczała :D

    OdpowiedzUsuń
  9. oj...w razie co, bym Cię ratowała z kablem:)

    OdpowiedzUsuń