Święty spokój

Świetego spokoju od czasu do czasu każdej matce się chce.
Każda go potrzebuje.
Każda do piersi przytuli i nie tylko do piersi.

Tylko skąd go brać?
Jak go znaleźć?
Jak do niego dotrzeć?

Ja już wiem. Kubuś Puchatek mnie nauczył.
Wczoraj.
Wieczorem.
Przy usypianiu Małej.

5 kroków do znalezienia świętego spokoju.

1. Odnaleźć Małża. Tak, wiem, zaskakujący początek.
2.Zapytać Małża, jak spokój święty wygląda. Ze szczegółami. Nawet pikantnymi.
3.Odnaleźć potencjalne miejsce ukrywania się świętego spokoju. Obstawiam, że będzie to gdzieś w okolicach Małża;)
4. Poszukać tego świętego spokoju. Nie ukryje się, w końcu to nie igiełka;)
5. Jak spokój zostanie odnaleziony udać się z nim w inne miejsce, miejsce odosobnienia i mu się oddać.

Proste?
Proste!
Wyruszam na poszukiwania!

2 komentarze:

  1. Genialne w swej prostocie przyłączam się do wielkich poszukiwań Małża bo święty spokój potrzebny niesamowicie. Zwłaszcza jak choroba rozkłada a dzieć z marudną miną uczepi się nogawki i nie puszcza aż do wieczora. Ehhh gdzie ten Małż?!

    OdpowiedzUsuń