Co tatuś córce mówić powinien

Jest niedziela. Leniwy poranek, kiedy my już po 5 herbacie a tatuś dopiero zwleka swe ciało z łóżka. Matka zieleniej z zazdrości, dziecię uśmiecha się do tatusia i wita go słodkim "Dzień dobly, cemu tak długo spałeś?". Ot taka zwykła, rodzinna niedziela zdawać by się mogło.

Tatuś zaczyna harce w kuchni i robienie śniadania, bo przecież my już bliżej obiadu niż śniadania. Robi, robi, krząta się i krząta. I nagle czuje nieodpartą chęć podzielenia się z nami snem swym.

Małż: Wiecie jaki miałem dziwny sen. Takie głupoty mi się śniły.
Ja: Jakie?
Małż: No, że mieszkaliśmy w drewnianym domu na polu. I chciał Nas facet podkupić, bo supermarket chciał zbudowac. A ja się nie zgodziłem. Nie chciałem się wyprowadzać.
Ja: No i?
Małż: Porwał was i powiedział, że odda jak się wyniosę. No to się wyniosłem, żeby was odzyskać ale pomyślałam, że takiego dobrego drzewa z jakiego Nasz dom był zrobione za darmochę mu nie oddam.
Ja: I co zrobiłeś?
Małż: Porąbałem go.
Ja: Aha. No to nieźle. Fajne masz sny.
Małż: No mówię ci. Takie głupoty. Masakra. A później, później śniły mi się jeszcze gorsze głupoty.

I w tym momencie cicha i słuchająca dotąd Mała odzywa się.

Mała: Opowiedz, opowiedz mi tato.
Małż: Co mam ci opowiedzieć?
Mała: Opowiedz mi, ah opowiedz mi te jesce więkse głupoty któle ci się śniły. Opowiedz mi tato, te głupoty!

Byłą tak autentycznie ciekawa, taka zapalona do słuchania tych głupot. Taka żywo zainteresowana, a jednocześnie w jej głosie matka usłyszała nutkę tęsknoty i nadziei na romantyzm w dalszej opowieści. To się nazywa nadinterpretacja, uświadamiam się sama;).

Także to właśnie tatuś córce mówić powinien;) Te wszystkie głupoty;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz