Korepetycje


W Naszym domu pojęcie piękna od jakiegoś czasu funkcjonuje dość często.

Piękniejszą częścią jest mama.
Piękne są kucyki pony.
Piękne są kwiatki.
I piękna zielona spódnica mamy.
Ale nie tylko to, też wiele innych.

Taka to sytuacja.
Zmierzamy rano do samochodu. Najczęściej garażem podziemnym, bo dłużej cieplej, bo wygodniej i nic na głowę nie pada jakby co. Mała królowa niesiona przez tatusia zawsze, bo właściwie chyba tylko po to żeby szybciej było. My wiecznie w niedoczasie. Niestety nasze podziemne przejścia garażowe przechodzą tez przez piwnicę, a w piwnicy ludzie palą. Tak, tak palą. Nie wiem jak ciasny trzeba mieć móżdżek, żeby w takim miejscu palić ale ktoś ma. Tak samo, jak na klatce schodowej pomiędzy jednymi a drugimi drzwiami też sobie palą. Taka rozrywka. I nic to, że ostatnio mało czyjaś piwnica nie spłonęła, bo niedopałka rzucili. Nic to. Ciasne móżdżki się nie uczą.

No ale wracając do sprawy. Palą tam i śmierdzi. W podziemiach zawsze czuć bardziej, mocniej, intensywniej. No wiecie.
Mała na rękach: Tato, fuj.
Małżon: Co tam?
Mała: No ful ale tu smieldzi.
Małżon: No śmierdzi, ktoś palił.
Mała: Ktoś palił? I śmieldzi?
Małżon: No tak. Ktoś tu palił papierosa i śmierdzi teraz.
Mała ostentacyjnie zatykając nos: Fuj, fuj, fuj. Mój nosek jest zbyt piękny zeby to wąchać!

Cóż za świadomość atutów własnego ciała!
Cóż za świadomość jego piękna!
Brawo Mała!
Matka idzie do Ciebie na korepetycje:D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz