Wsiąść do pociągu byle jakiego



Co prawda my nie do pociągu tylko do autobusu, przesiadka, metro, przesiadka, tramwaj tudzież inny autobus i dościgamy cel.

Podróż zazwyczaj trwa co najmniej godzinę, a przez godzinę można się z nudzić, zainteresować, znudzić, zainteresować, potem znów znudzić i znów zainteresować, szczególnie jeśli się jest trzy letnim brzdącem. Ale jest na to sposobów kilka, a najlepszy z nich prowadzenie dialogów z mamą, bądź z samą sobą.

**************

Sytuacja pierwsza
Wsiadamy do autobusu, udaje się znaleźć miejsce. Sadzam Małą, przysiadam się do niej ale Mała nadal ma na tyle miejsca, że wiercić się może. Wygląda za okno. Rozgląda się po autobusie. I w pewnym momencie....

Mała: Mamo! Fuj! Co tutaj tak smieldzi!! Mój nos jest zbyt piękny zeby to wąchać.

Ci co usłyszeli spojrzeli po sobie zmieszani. Czyżby mieli coś na sumieniu?

**************

Sytuacja druga
Metro. Siedzimy, jedziemy, gdzieś koło nas stoi sobie parka zakochana. Całują się przytulają. Mała więc komentuje.

Mała: Mamo oni się buziakują!
Chwila przerwy...
Mała: Mamo, oni ze sobą gadają!
Chwila przerwy...pełne oburzenie....
Mała: Mamo, oni się do siebie psytulają!!

Parka na szczęście z uśmiechem do tematu podeszła.

**************

Sytuacja trzecia
Ta rozgrywa się akurat w przychodni. Mamuśka wchodzi do gabinetu, babcia z Małą zostaje. Wizyta trwa, trwa aż się kończy. Wychodzę na korytarz, patrzę a ich nie ma. Latam więc, jak kot z pęcherzem, w poszukiwaniu zgub. Na dwór, na piętro, do recepcji, do kawiarni. Wszędzie al wszędzie pusto. W końcu dzwonię do babci. Okazuje się, że są pod gabinetem, bo w toalecie były.

Ja: Czemu nic nie powiedziałyście?
Babcia: Musiałyśmy iść szybko.
Ja czemu?
Babcie: Mała powiedziała, że chce do toalety, a jak spytałam czy nie da rady poczekać na mamusię to odpowiedziała, że nie bo już bąki puszcza.

**************

Sytuacja czwarta
Tramwaj. Nie za bardzo zaludniony ale jest. Siedzimy, rozmawiamy. O policji, prędkości, wypadkach i takie tam. I nagle Mała mówi...

Mała: Mamo, a u Nas w psedskolu była policja.
Ja: Tak? I co robiliście?
Mała: Psysli do oglódka i Nas polwali!

To tak w skrócie. Wszystkich grzechów nie pamiętam i za nie nie żałuję, ale stwierdzam że Mała jest po prostu nie do podrobienia;)
Dziś kolejna podróż i chyba strach się bać co przyniesie;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz