Jak prawidłowo dbać o matkę



Wesela to naprawdę fajne imprezy.
Człowiek potańczy, coś zje, pozna nowych ludzi. Same superlatywy. Gorzej jednak robi się dnia następnego.

Postanowiliśmy wrócić po weselu wczorajszym do domu. W samochód wskoczyliśmy o 2. Przed nami było 114 km. U mnie totalny zakaz spania. Musiałam nawigować i zagadywać. Do domu dotarliśmy o 4:00. Sen od 4:30 do....9:00. Z lekka mało. Dziecko głośne do tego. Wszystko więc w irytację dziś wprowadza. Na maksa.

Postanowiłam chwilę się zdrzemnąć.
Powlokłam się noga za noga do łóżka i zatopiłam w ciepłej kołderce.I już chwila, chwila...i miałam usnąć.
A wtedy zaczął się koszmar.

Najpierw Małż przyszedł. I zaczął wygłaszać tyradę "Kochanie nie możesz spać. No nie możesz. Teraz chwila przyjemność, a w nocy spać nie będziesz. Możemy położyć się o 19 ale nie teraz. Nie możesz kochanie, nie możesz. Musisz być silna, mi też jest ciężko. Razem damy radę. Nie zasypiaj kochanie".
Brzęczał mi i brzęczał. I robił co mógł. Obcałowywał, głaskał, rozpraszał. Tyle, że ja byłam zdecydowana. Bardzo. Sen przede wszystkim. Ale on wyciągnął broń.

Wrócił do pokoju i pogadał z Małą.
Małż: Niuniu idź do mamy.
Mała: Po co?
Małż: Niech nie śpi. Nie może spać.
Mała: No dobla.

Mała dziarskim krokiem weszła do sypialni, wskoczyła na łóżko i zaczęła po nim skakać. Gdzieś w okolicach mojej głowy. Mózg mi skakał jak szalony. Wstrząśnięty, nie mieszany. Niczym u Bonda, tyle że skuteczność znacznie mniejsza. Wstrząs kazał mi otworzyć choć jedno oko. Spojrzała na Małą z wyrzutem, na tyle na ile mózg wstrząśnięty mi pozwolił.

Ja: Co robisz?
Mała: Budzę Cię. Nie mozes spać.
Ja: Niuniu ale ja jestem zmęczona.
Mała na to z błyskiem w oku i szatańskim uśmiechem, podskakując coraz wyżej: Lez, lez, zaraz się dobze odplęzys.

I matka chciała nie chciała wstać musiała. Odprężenie w wersji mini zdecydowanie nie w moim typie. Ale jeszcze kiedyś ja ją odprężę. Niech no tylko wróci z pierwszej nocnej imprezy :D!
Hahahahaha <efekt śmiechu wiedźmy>

4 komentarze:

  1. Okrutnik ten Twój chłop, za dużo go ostatnimi czasy chwaliłyśmy ;) Broń ostateczna zawsze działa niestety.

    OdpowiedzUsuń
  2. no właśnie, ta ostateczna to w ogóle daje po człowieku jak się masz;p
    A Małża w takim razie trzeba przestać chwalić;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedactwo:)
    Łączę się w bólu, bo ja bez wesela wychodne odchorowywałam kapkę w tę sobotę;)

    OdpowiedzUsuń