Podłoga






Bycie dzieckiem to naprawdę trudna sprawa. Piętrzy się tyle przeszkód, tyle rzeczy się nakłada i tyle rzeczy się dzieje, że czasem nie da się zauważyć innych takich. W dzieciństwie też zdarza się wiele wypadków. Różnorodnych i z różnych przyczyn. Nie da się tego uniknąć, po prostu nie da. Trzeba wziąć to na bary i wyciągnąć lekcje. Cóż, że bolesne. Cóż, że takie nagłe ale trzeba. Po prostu.

Ostatnimi czasy tak bolesne doświadczenie przeszła Mała. Biegnąć do mnie do kuchni potknęła się i upadłą. Kolanko biedne nabiło sobie guza, a paluszki małe się potłukły. 

Mała: Mamo, mamo psewluciłam się.
Ja: Boli?
Mała: Tak, boli. Pocałuj (buziak jako najlepszy lek w tabletkach, na wszystko)
Ja: Oj kotku, a jak to się stało.
Mała: No biegłam, biegłam jakoś i nie zauwazyłam podłogi.

o.O
Zbaraniałam. Nie wiedziałam, że można nie zauważyć podłogi. Muszę dziś przebiec się po mieszkaniu i przetestować, jak to jest. Może ona znika? Może się ulatnia No będzie się działo!

4 komentarze:

  1. :D:D rozmowy niekontrolowane będą teraz chyba jednym z najlepszych katrgorii na blogu, Mała rządzi:)

    OdpowiedzUsuń
  2. mała ma takie pomysły, że naprawdę;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Bo przecia fruwała w powietrzu i sie ino potknęła. Jak to anielica ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. jest to jakas teoria...choc znalazlabym w niej pewne dziury:p

    OdpowiedzUsuń