Święta czy grzesznica?



Niedaleko pada jabłko od jabłoni. Prawda znana nie od dziś. Nie od dziś powtarzana i nie od dziś dostrzegana w rzeczywistości.

Mała również padła nie daleko. Po mnie ma umiłowanie do zakupów, strojenia się, perfum, torebek i czytania książek. Poza tym robi takie same dzióbki jak i ja robię, jest szalona i pozytywnie nastawiona od życia.

A po tacie? Co ma po tacie? Ano trochę się okazuje, że ma.

Jest rano. Zbyt rano, żeby Mała jeszcze do przedszkola szła, ale trzeba było przyjechać bo tatuś do pracy musi wcześniej. Idziemy więc do mojej pracy. Mała siada przy biurku i chce pracować. Ja odpalam kompa. Na ekranie pulpitu tapeta….



Mała patrzy zdziwiona. Patrzy, patrzy.
Mała: Mamo, kto to jest?
Ja: A jak myślisz kotku, kto to może być.
Mała: No nie wiem. Jezus?!?

No to mam dwóch Jezusów w domu. Albo jestem świętą za życia albo totalną grzesznicą.

I sama nie wiem co lepsze ;)

4 komentarze:

  1. Zdecydowanie grzesznicą, skoro potrzebujesz aż dwóch Jezusów ;) Cudne ma te loczki. I ja też mam w robocie Lulencję na tapecie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ej oni sami sie przypaletali. Jestem lepem na Jezusów ;) za niedługo będzie dwojka na ekranie;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy to znaczy, że gratulować możemy?
    Piękne loki - niestety moje dzieciaki z włosami wdały się we mnie - sztywne i proste. A tak mi się marzyło jedno z nich choć lotate po tacie... Ech, życie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie, nie..dwójka u Debiutującej:)
    Ja pozostaję z dwójką Jezusów;p

    OdpowiedzUsuń