Kiedy matka nie rozumie

Ostatnia noc była ciężka. Naprawdę ciężka. Sensacje żołądkowe Małej skutecznie pozbawiły snu i ojca i matkę. Za to pozwoliły nowe pranie zebrać, bo pralka nie wirująca to pralka stracona. Także całą noc pranie do pralki zbieraliśmy i żniwa mamy owocne. I oczywiście godzina więcej snu tym razem totalnie nie dla nas.


Oczywiście o poranku Mala obudziła się zdecydowanie bardziej rześka niż my. Obudziła się z miską pod nosem ale nie przeszkadzało to jej dyskutować. Widać sensacje żołądkowe nie wpływają na płynność, giętkość i oryginalność słowną. No cóż. A jak już mówić zaczęła...


Mala: Mamo bzusek mnie boli, zlob mi miętki.
Ja: Kotek dopiero co wypiłaś wodę. Poczekaj chwilę i zrobimy. I mama chwilę odpocznie.
Mała: Ale ja chce juz.
Ja: Kotek odczekaj chwilę, bo zaraz znów będzie to co w nocy.
Mala: Albo. Ja chce juz.
Ja:Za chwilę.
Mala poirytowana: Ja chce juz. Nie lozumies? No juz popylaj do kuchni. Laz, dwa, tsy. Popylaj.


Jak matka nie rozumie to trzeba jej dosadnie. Ot i co.

10 komentarzy:

  1. Tak to jest jak sie daję dziecku wódę. Patologia:D:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha:)
    Nie zauwazylam jak mi komp zmienił:)
    padlam sama z siebie;)

    OdpowiedzUsuń
  3. mała jest cudowna :) następnym razem słuchaj się dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja nie tylko słucham uważnie ale i się w nie wsłuchuje:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ociągasz się, więc co się dziwisz?:D

    OdpowiedzUsuń
  6. no właśnie nie wiem co sie dziwie;)

    OdpowiedzUsuń
  7. reakcja prawidłowa;p
    ja tez wtedy padłam;p

    OdpowiedzUsuń