Dziecko Cię pocieszy

 
Dziecko Cię pocieszy. Pamiętaj o tym. Wesprze dobrym słowem, albo przytuli małymi raczkami. A ty roztopisz się jak masło pod wpływem tych nieporadnych i pięknych gestów i słów. Spojrzysz na dziecko i pomyślisz, jak bardzo jest empatyczne i już takie dorosłe. Wzruszysz się jeszcze bardziej pod wpływem tych myśli i jeszcze bardziej zapragniesz zatopić w te małe rączki.
 
Dziecko Cię pocieszy.
 
Moje pociesza mnie w różnych sytuacjach i w różny sposób. Ostatnio często łącząc słowa z gestami. Współczując i całując w czółeczko. Uwielbiam i staram się też tak ją otulać w gorsze dla niej dni, wysłuchać, przytulić, pocieszyć. Taka sieć naczyń powiązanych.
 
Ostatnio wracaliśmy ze sklepu i właściwie z placu zabaw. Taka rundka była. I w pewnym momencie drogę zajechał nam ktoś. Nie znoszę takich sytuacji, a jak jedziemy z Małą to nie znoszę ich podwójnie. A nawet potrójnie, bo przecież w tym samochodzie siedzi mój cud i moje szczęście. A nawet dwa szczęścia. I to jedyne i największe. Zawsze jestem wtedy po prostu wkurzona bezmyślnością idiotów zajeżdżających. I najczęściej niestety daje temu wyraz, tak bez zastanowienia.
 
Ja wzburzona: Co za bezmózg.
Mała: Mamo, a co to jest bezmózg?
Ja: Ktoś kto nie myśli. Nie używa swojego mózgu.
Mała: A tata uzywa mózgu?
Ja: No tak, używa.
Mała: A my uzywamy mózgu? Ja i Ty uzywamy mózgu?
Ja: A jak kotku myślisz?
Mała: Uzywamy.
Ja: No właśnie.
Mała dokańczając: Casami.
 
No tak, wszystko jasne.
Grunt to docenić matkę, pocieszyć matkę, być z matką.

6 komentarzy:

  1. Na dziecko zawsze można liczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. kiedy jaki MLW? daawno nie bylo

    OdpowiedzUsuń
  3. A to tylko dlatego, by zapobiec mózgu przegrzaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. kurczaki nie pomyślałam o tym, że ona mnie ratuje przed zagładą, no!
    i tak tu się żale niesprawiedliwie.


    ;)

    OdpowiedzUsuń