A czy Ty znasz swoje dziecko?


„Naprawdę jaka jesteś nie wie nikt
Bo tego nie wiesz nawet sama Ty (…)”

Któż to nie zna tej piosenki? Któż nie zna tych słów? Któż nie myślał tak choć raz w życiu o sobie, czy tez o innych dookoła siebie? No któż? Inne moje ulubione porzekadło? „Tyle wiemy o sobie ile Nas sprawdzono”. Racja, racja i święta racja.

A czemu ja o tym? Ano temu, że okazuje się że ja swojego dziecka kompletnie nie znam. Co z tego, że wiem że parówek nie lubi i nogą ich nie trąci za to, jak się jej szpinaczek podrzuci albo jakieś inne warzywko np. ogóreczek czy sałatkę albo kapustkę to jeść będzie aż jej się uszy trząść będą. Co z tego, że wiem że ma duszę artystyczną i pląsanie, i śpiewanie, i rysowanie to jej ulubione czynności? Co z tego wszystkiego, jeśli wiem że sytuacja powoduje zmiany. Zmiany, jakie zachodzą w niej samej a ja nie poznaję dziecięcia mego przez nie. Nie poznaję. Doktor Jekyll i mister Hyde. I właśnie wtedy, w tych sytuacjach okazuje się, że ja dziecięcia swego nie znam. I prawdopodobnie nigdy nie poznam, bo świat się zmienia i sytuacja się zmienia, i to powoduje że dziecko moje się zmienia. I to z prędkością światła. I nigdy nie będzie dane mi jej poznać. Będzie mi dane kochać ją i moje przeświadczenie o tym, że ją znam nie znając właściwie.

Też Amerykę odkryłam, nie? Też jakieś masło tu kręcę, nie?

No ale…jak bardzo nie znam swego dziecia okazało się wczoraj. Wczoraj, kiedy to zajęta fryzowaniem się na niby w lustrze, odziana w suknię co to jej Mikołaj dostarczył, rozmyślania jej się załączyły. Patrząc w lustro, czesząc się i robiąc do niego miny oświeciła mnie. Oświeciła mnie i to jak.

Mała: Mamo, ja jestem kobietą.
Ja: Yhym
Mała: Ale ja jestem kobietą okazjonalną?
Ja:?????????
Mała: Tak mamo, dokładnie tak. Ja wykorzystuje okazje w życiu!

Padłam. Powstałam później ale najpierw padłam.
Wszystko to okraszone było powagą do granic możliwości. Tak poważnie, tak zaskakująco, tak dorośle. Musze się od niej nauczyć, jak wykorzystywać okazje w życiu;)

4 komentarze:

  1. Kobieta okazjonalna - ech, zabrzmiało dwuznacznie ;) Ja mówię wprost - nie znam i nie kumam swojego dziecka, czym ochoczo dzielę się na blogu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. proszę się dwuznaczności nie doszukiwać, choć dwuznacznym może się wydawać:)
    Ale myśląc o kobiecie okazjonalnej trzeba wzbić się na wyżyny logicznego myślenia. Bo wbrew pozorom logika czterolatków bije na głowę wszelkie starsze logiki:)
    znać i kumać dziecka się nie da no, się nie da. A ja czytuję Twoje niekumanie regularnie i zapaleńczo:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja Zo też nie ogarniam, więc boję się co to będzie później:D

    OdpowiedzUsuń