Romans, jak z filmu




Nie widziałam go w tłumie. Nie zwróciłam na niego uwagi. Wyglądał jak inni. Zupełnie taki sam. Z twarzy podobny do nikogo. Biały. Całkiem biały. Albions bym rzekła. 

On na pewno mnie dojrzał. Miał mnie na oku. Czuł, że nad nim góruję i to chyba rozpaliło go do końca. Na początku było tylko bliskie spotkanie. Na tyle bliskie, że mógł mnie dostrzec. Później chwila podgrzania atmosfery, bo jakby temperatura wzrosła. I na końcu to co stać się nie musiało ale się stało.

Najpierw obcowałam z jego kolegami. Nawiązałam z nimi kontakt. Najpierw tylko wzrokowy. Nie za długo do siebie się przyzwyczajaliśmy. Nie za długo tez mieliśmy okazję ze sobą pobyć. 

Niektórzy byli zbyt puści żeby zatrzymać się na dłużej. Inni zbyt pełni, żeby cokolwiek jeszcze wnieść, a jeszcze inni…no jakoś zupełnie nie mój klimat. Pozbyłam się ich. Aż został on. Tylko on i ja. Ja i on. Niby nic a jednak coś. Jakaś siła nieczysta już wiedziała co się stanie. Już wszystko w powietrzu zawisło i czekało, aż się zmaterializuje. Już los był przesądzony. 

I wtedy spojrzał na mnie, bo był ostatni. Jedyny na placu boju. Nie mogłam już przed nim uciec. Nie chciałam nawet w tamtym momencie. Myślałam, że jeśli moje usta zbliżą się do niego to po prostu o sprawie szybko zapomnimy. Myślałam, że uda się przejść przez to sprawnie. 

Wzięłam go więc i chciałam zbliżyć do niego usta. Ba, ja nawet te usta zbliżyłam. Poczułam jakąś część jego i wtem on zaatakował. Rozłożył się i przelatując przez moje piersi wytrysnął. Wytrysnął. Gorąco, wręcz parząco. I pusty wylądował u mych ud, a raczej na udach. 

„No żesz cholera” pomyślałam sobie „Miało być tak pięknie. Miałam być pełna. I co? Gówno z tego wyszło!”

Zakichany pieróg ruski!

Miałam być najedzona po tych trzech ciężkich godzinach a on zamiast wskoczyć gdzie trzeba wylał na mnie czarę swej goryczy.  Gorące nadzienie na piersiach to naprawdę nic przyjemnego. Chyba chciał żyć dłużej niż koledzy. Ale nic z tego. Został zgładzony!

Uważajcie na pierogi ruskie, szczególnie kiedy są już w połowie odgryzione. Jakoś tak szybko rozchodzi im się ciasto a farsz bardzo szybko wypływa na wierzch!

Skandal!

14 komentarzy:

  1. Jak to mówią - nie wierz ruskim... ;)))))

    OdpowiedzUsuń
  2. nie wiem czy moje piersi to wytrzymają:p

    OdpowiedzUsuń
  3. uważaj Ci mówię, uważaj...bo jak wytryśnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. wiesz ze Cię uwielbiam :) poproszę więcej takich tekstów :)

    OdpowiedzUsuń
  5. hahahah czytam i konsternacja. O co chodzi? :D haha usmialam sie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. pierogi są zdradzieckie i potrafią się kamuflować;)

    OdpowiedzUsuń
  7. to znak, że muszę popracować nad rozstawem szczęki;p

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzeba drani połykać w całości ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślę, że jak człowiek chce, to wszystko potrafi ogarnąć :D

    OdpowiedzUsuń
  10. będę ćwiczyć, obiecuję ;)

    OdpowiedzUsuń