Kobiece sprawy

Nigdy nie przypuszczałam, że będę rozmawiała z pięciolatką (nawet jeszcze nie bo mamy 4,5) o sprawach kobiecych.

Piersi, okresy, makijaż, kosmetyki, masaże. Wszystko to i wiele więcej interesuje moją małą kobietkę. Dopytuje się, podgląda, poszukuje. Uwielbia się stroić. Uwielbia pachnieć perfumami, a nade wszystko kocha błyszczyki. Jej torebka kryje w sobie telefon z barbi, ulubione dziecięce perfumy, błyszczyk, chusteczki, gumkę do włosów ze spinką na wszelki wypadek i małą lalkę. Taka elegantka. Nade wszystko kocha też przebieranie, ubierani i dobieranie. Najchętniej sukienki i spódnice. Spodnie jakoś niekoniecznie.

Ostatnio miałyśmy rozmowę o kobiecych ciałach.

Mała: Mamo, a tata ma kobiece części?
Ja: Nie niuniu. Tatuś jest chłopcem.
Mała: No jak nie jak tak.Ja: Tak? A jakie?
Mała: No cycki ma. I jeszcze rozstępy!

Także niech żyją cycki i rozstępy!
Aż się boję okrutnie co to będzie w przyszłości.

6 komentarzy:

  1. o rety :) nas chwilowo omijaja takie rozmowy, choc kiedyś córka (5,5roku) zapytała mnie po co mi wkładki w majtkach - czy to tak jak pielucha żeby się nie posiusiać? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A potem tacy się tłumaczą, że nie wiedzą co to rozstępy. Ech...

    OdpowiedzUsuń
  3. ma to swój sens:) supercienka pielucha dla mamusi, żeby się nie wstydzila ze takowa nosi ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bezlitosne dziecię:D Kocham <3 :D

    OdpowiedzUsuń