Machaczka

W niedzielę palmową postanowiliśmy pójść do kościoła. Punktem głównym miało być święcenie palmy zrobionej przez Małą w przedszkolu. Pięknej palmy i stwierdzam to zupełnie obiektywnie:)

W drodze do kościoła nie obyło się jednak bez wytłumaczenia wszystkiego co i jak.

Mała: Mamo a co będziemy robić z tą palmą?
Ja: No ksiądz ją poświęci.
Mała: Bedziemy szły pod ołtarz?
Ja: Nie kotuś, ksiądz do nas wyjdzie.
Mała: I co?
Ja:I pokropi palmę wodą święconą.
Mała: Ale jak?
Ja: No będzie machał....yyyy...machaczką!

Taaa...mój Małż miał z tego śmiechu kupę przez cały dzień. A ja muszę zainwestować w coś na pamięć albo zapisać sobie na ręku, że ta machaczka to kropidło. Niech dziecko wie i nie popełnia matki błędów z machaczką.

Także takie buty ;)



11 komentarzy:

  1. O widzisz, a ja też coś wczoraj się głowiłam nad tym, co się macha.Chyba jednak trzeba coś na pamięć ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. trzeba coś na pamięć, trzeba:)
    ale już wiemy, że macha kropidłem;p

    OdpowiedzUsuń
  3. w końcu czymś musi machać;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Machaczka :) Muszę zapamiętać tę ciekawą nazwę!

    OdpowiedzUsuń
  5. haha :) machaczka- teraz już wiem jak to się nazywa :)

    lifestyle-madlen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. przynajmniej łatwa do zapamiętania ;)

    OdpowiedzUsuń