Nie dotykajcie mojego dziecka!



Dziś post z serii „matka pluje jadem”, „matka się wkurza” tudzież „matka chętnie Ci przywali jeśli…”. Wersję wybierzcie sobie sami. Główny jego przekaz „Nie odtykaj mojego dziecka!”.

Każdy z nas ma sferę intymną. Dopuszcza do niej różnych ludzi, na różną odległość. Wszystko zelży od własnych preferencji, potrzeb, charakteru. Czynników mających na to wpływ jest wiele, a nawet i jeszcze więcej. Nie lubimy, kiedy ktoś ją narusza. Denerwujemy się, nieswojo czujemy, o komforcie nie ma mowy.

Skoro sami tego nie lubimy czemu naruszamy strefę dziecka? Czemu czujemy się zobowiązani głaskać dzieci, i to o zgrozo, zupełnie obce?

Nie mówię, że wszyscy. Ale jednak się zdarza.

Ludzie, nie dotykajcie mojego dziecka!

To odrębna istotna. Myśli, żyje, czuje i ma swoje zdanie i właśnie swoją przestrzeń. Czy to, że jest dzieckiem upoważnia mnie do głaskania obcego dziecka po głowie? Upoważnia mnie to do zaczepiania jego? Tym bardziej jeśli jestem zupełnie obcą osobą? Odpowiedź jest prosta i jedynie słuszna: NIE!!

Nienawidzę kiedy ktoś obcy dotyka moje dziecko. Zresztą Mała też tego nie lubi. Boi się, widzę to po niej. Ja jestem od tego żeby ja chronić. I staram się to robić najlepiej jak potrafię. Rozumiem potrzebę bliskości drugiego człowieka ale na litość boską, nie obcego. Nie dziecka tym bardziej.

Ja wiem, że nikt nie robi tego w złej intencji. Bo dziecko może być śliczne, urocze i się uśmiechać, być wesołe. Wiem, że są osoby, szczególnie te starsze, które wtedy chcą podejść, zaczepić, pogłaskać. Wiem. Ale to nie jest sposób na okazanie sympatii. To sposób na naruszenie przestrzeni dziecka. Można się uśmiechnąć ale nie można dotykać!

Być może nie zgodzicie się ze mną. Być może przesadzam ale ja nie zgadzam się na dotykanie mojego dziecka przez zupełnie obce osoby. Na ulicy, w autobusie, gdziekolwiek. Nie zgadzam się, na naruszanie poczucia jego bezpieczeństwa, na wkraczanie na jego teren. Nie zgadzam się na to!
Nie dotykajcie mojego dziecka!

12 komentarzy:

  1. Nie cierpię kiedy ktoś obcy mnie dotyka dzieciole też za tym nie przepadają, a już Gabin wybitnie. Rozumiem Cię doskonale:))

    Swoją drogą miałam kilka razy taką akację w ciąży...ja się pytam co to znaczy cholera żeby obcą kobietę głakaskać po brzuchu?:/

    OdpowiedzUsuń
  2. no właśnie, ja nie rozumiem tych ludzi. nie wiem co im do głowy przychodzi. mnie to wkurza na maksa!

    OdpowiedzUsuń
  3. O, to to się jeszcze zdarza? Myślałam, że to już wyginęło w tamtym pokoleniu, które nas głaskało za młodu. Dzielę twój punkt widzenia i dołączam do apelu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Co to w ogóle ma być? Głaskanie dziecka jak psa? Nam się zdarzyło tylko raz, ale pamiętam do dziś. W Biedronce jakiś robotnik z budowy chyba, brudny, nie pierwszej świeżości zapragnął pozaczepiać mi syna. Fifi z reguły otwarty do ludzi, zwyczajnie się go przestraszył, aż się w wózek wcisnął.

    OdpowiedzUsuń
  5. niestety nie wyginęli. Ma się calkiem dobrze. I walczę z tym żeby ludzi nie gryźć na ulicach, bo naprawde....naprawde szczerze tego nie na widzę. I Mala tez.

    OdpowiedzUsuń
  6. dobre porównanie z tym psem.
    tak nie można. Szkoda, że ludzie tego nie rozumieją i straszą biedne dzieci. My dorośli jakoś się nie głaszczemy to czemu dzień mamy głaskać? Bo są mniejsze i to dzieci? Bardzo mylny punkt widzenia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nas to nie spotyka, póki co, ale zdanie Twe podzielam. Ja się z łapami do obcych ludzi nie pcham.

    OdpowiedzUsuń
  8. właśnie o to chodzi. my się nawzajem nie dotykamy.

    Nas szczególnie w autobusie to spotyka, kiedy wracamy razem do domu a Małż jeszcze w pracy kwitnie. I wtedy dzieją się wlaśnie takie cuda wianki. A mi włącza sie agresja i mam ochotę gryźć.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja rozumiem zachwyt, o jaka ładna, ale bez przesady, tym bardziej że dziecko ewidentnie się boi, a skoro tak to czemu ma służyć to głaskanie. Poza tym ma być przyjemnie głaskającemu czy tej głaskanej osobie, która ewidentnie tego nie lubi?

    OdpowiedzUsuń
  10. dobre pytanie. niestety obawiam się, że tylko temu głaskającemu.
    i zachwyt naprawde można wyrazić w bardziej przyjemny i akceptowalny sposób.

    OdpowiedzUsuń
  11. kiedyś już o tym pisałam - straszna to plaga. Ja usłyszałam pytanie 'czy ona zawsze taka niedotykalska?' - myślałam, że mnie szlag trafi na miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  12. ta plaga jest totalnie niewytłumaczalna i głupia.
    mnie ten szlag trafia praktycznie non stop jesli jeździmy autobusem. Ale chyba juz mina moje odstrasza bo widzę jak ostatnio się czaja i sie boja podejść :p

    OdpowiedzUsuń