Spełniaj małe marzenia



Tak, dziś znów matka na bardziej poważnie, podana z sosem z odrobiny rzeczywistości i kilograma marzeń.

Każdy z nas je ma. Mniejsze, większe i te zupełnie przyziemne. Osobiście uważam, że bez tego życie smakuje mniej soczyście. Mniej można z niego wyciągnąć. Dlatego staram się marzenia spełniać. Nie tylko swoje, ale te małe też. I myślę sobie, że mogę to zamknąć w czterech prostych punktach. Prostych ale ważnych.

1    1. Słuchaj i obserwuj
Kiedy pierwszy raz na ustach Małej pojawiło się słowo „taniec”, było po prostu „tańcem”.
Pojawiło się gwałtownie i równie szybko znikło. A może uśpiło na jakiś czas, po to by znów pojawić się najpierw w myślach, później w słowach i chęciach. I kiedy pojawiło się znów było konkretne. Pojawił się „balet”. Najpierw oboje z Małżem myśleliśmy, że znów chodzi po prostu o taniec. Poprosiliśmy więc Małą, żeby pokazała nam w jaki sposób chce tańczyć, w jaki sposób ten balet miałby wyglądać. Mała odważnie stanęła na dywanie i zaczęła się poruszać. Najpierw uniosła się na paluszkach, a później zaczęła kręcić piruety. Leciutko, z gracją i uśmiechem na twarzy. I już wiedzieliśmy, że to jest to.
Nasze dzieci są bardzo mądrymi istotami i kiedy wiedzą już czego chcą wystarczy je poobserwować, posłuchać i pobyć razem z nimi. Nic więcej nie trzeba.

2    2. Dziel
Ważne żeby oddzielić marzenia od pragnień, pożądań czy innych takich. Małe marzenia są piękne ale czy 15 lalka jest marzeniem? Raczej mocno napędzaną machiną poprzez cudowne reklamy, piękne wystawy sklepowe i całą marketingową otoczkę. 

3     3. Pozwalaj na małe kroki
Nie oczekuj od razu wiele. Kiedy my poszłyśmy na pierwsze zajęcia z baletu usłyszałam od jednej z mam usłyszałam „Proszę się nie przejmować, moja przez trzy zajęcia siedziała i obserwowała”. Mała na początku dzika załapała, nie chciała mnie puścić więc instruktor zaprosił mnie do Sali razem z nią. Wystarczy jeden krok mój do Sali, Mała usiadła na ławce i rzuciła „Mamo możesz iść”. Podglądałam ją przez szybki i widziałam, jak mówi o sobie (tak, tak pan instruktor zapoznał ją ze wszystkimi dziewczynkami i zapytał co lubi, jaki jest jej ulubiony kolor itd.), a później jak chętnie zaczyna ćwiczyć figury, których wcześniej nie znała.
Nie zniechęcajmy się i nie denerwujmy, że to już 3 czy 8 zajęcia a nasze dziecko nic. Przecież to zmarnowane pieniądze. Nic bardziej mylnego. To dotykanie marzeń małymi rączkami. To smakowanie ich i oswajanie. To nagłe spełnienie tego co do tej pory nie było tak realne. Małe kroki prowadzą do celu. 

4    4.  Wspieraj i podziwiaj
Kiedy Mała pokazywała mi jakie miała tańce na pierwszych zajęciach patrzyłam na nią z dumą. Kiedy mówiła, że nie potrafi i nie da rady starałam się jakoś jej pomóc. Zawsze wtedy mówię „Kotuś trzeba ćwiczyć i się nie poddawać. Jak na początek idzie Ci świetnie”. Starałam się i staram ją wspierać. Ale przy tym niesamowicie ją podziwiam. Za odwagę, za chęć i zapał, za wszystko razem i za masę rzeczy oddzielnie. I wierzę, że to da jej siłę.
  


Następne zajęcia po świętach. Mała nie może się już doczekać, a ja razem z nią. Czuję się jak mała dziewczynka stojąc i ją obserwując. I pękam z dumy i szczęścia. Smakuje i dotykam to marzenie razem z nią.



2 komentarze:

  1. Mądra matka jesteś, wiesz? Wspierać pasje jakiekolwiek by były (ok, może poza tłuczeniem muszek ;), pozwalać próbować, ale też nie zmuszać, jeśli dziecko chce zrezygnować lub nie czuje się w tym co robi dobrze. Nie dać się ponieść własnej niespełnionej ambicji.

    OdpowiedzUsuń
  2. dokładnie tak mamuśka:)
    a z tą mądrością to bym nie przesadzała ;)

    OdpowiedzUsuń