Taka zabawa


Któż z nas nie zna Krainy Lodu? Któż nie widział mrożącej krew w żyłach Elzy, siwiejącej Anny, roztrzepanego Kristofa i przeuroczego Olafa. Właśnie Olaf jest moim faworytem w tej stawce. Jego niezdarność jest słodka, a głos Czesia Mozila tylko tą słodycz potęguje :)

To bajka, która choć była na ekranach kin trzy lata temu, nadal robi furorę. Jej bohaterowie to bohaterowie ubrań, książek i całej masy gadżetów. Kraina lodu tu Kraina lodu tam. Również mojemu dziecku się to udzieliło. Bardzo. Najchętniej wszystko miałaby z Krainą lodu. Od skarpetek po całą resztę ubrania i cały wystrój pokoju. Ta fanaberia jej nie mija. Uwielbia też bawić się w Annę i Elzę a na bal przebierańców do przedszkola też staje się Elzą. Zresztą nie jedyną;)

Mamy więc gry, gadżety, pościel i całą resztę, no i oczywiście bawimy się w Krainę lodu. Ostatnio bawiłyśmy się w nieco bardziej wyluzowaną wersję tej bajki. Bohaterkami były Manna i Melza. Jedna od lodowego postrachu, druga z mocą rozmrażania. Jedna poważna królowa, druga trzpiotka i lekkoduch. Chyba nie muszę dodawać tego kto był kim. A zabawa była przednia.

Mała Melza: Manka to ja jestem królową.
Ja Manka: No i co z tego?
Mała Melza: Ty jesteś tylko jakąś tam księżniczką. A ja mogę wszystko.
Ja Manka: Ja mogę biegać i się bawić, a Ty możesz tylko siedzieć na tronie.
Mała Melza: Manka, bo Cię zamrożę.
Ja Manka: A mróź.
Mała Melza: Zaraz zamrożę.
Ja Manka: Nie boję się. Mam swój czar.
Mała Melza już wkurzona: Manka zamrażam Cię. Tsssss.
Ja Manka: Ja też będę czarować. Melzo, rozmnóż się teraz!

No tak. Niedaleko pada rozmnażanie od rozmrażania, nie;)?
Z matką to jest dopiero fun ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz