Dziecięca świadomość



Jakie jest moje dziecię chyba nikomu kto tu zagląda mówić nie trzeba.

Szaleństwo ale w tym szaleństwie jest metoda. I to nie jedna;)

Wszędzie jej pełno. Wszędzie ją słychać. Na jedno zdanie ma pięć innych. Uwielbia teorie różnorakie, najbardziej te które sama utworzy. W najmniej spodziewanych momentach wyraża różne opinie, zasłyszane hasła czy zdania, zauważone niuanse. Nie ma, że boli. I choć kocham ją nad życie czasem mam dość. Dość tego rumoru. Mam czasem ochotę na chwilę spokoju i ciszy. W końcu ile można tak słuchać ;)? Zaczyna się od 5 rano a kończy...no różnie, zależy jak Małą zmorzy sen. 

Ostatnio matka chciała urządzić sobie relaks w wannie. Niedługi, parę minut dla niej. Parę minut w ciszy. Parę minut w spokoju. Parę minut w wannie z możliwością głębszego oddechu. Niestety nieopatrznie nie zamknęła drzwi łazienkowych skoro takie marzenia miała.

Układa się matka wygodnie. Już ma się rozluźnić, wziąć oddech głęboki, uśmiechnąć się do siebie i....wchodzi Mała z uśmiechem na ustach i hasłem prawdziwym.

Mała: Halo Halo nadchodzę ja. Halo Halo nadchodzi katastrofa!

Nie ma to jak świadomość dziecka. Ale jak widać świadomość a działania rozchodzą się kiedy w grę wchodzi czas z mamusią ;)

Taka katastrofa ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz