Kartki są złośliwe!

Istnieje coś takiego, jak złośliwość rzeczy martwych. Chcemy czy nie chcemy tak jest i już. Zawsze gotowa do ujawnienia i zawsze w momentach najmniej oczekiwanych. Bo przecież śmiesznie jest kiedy spodnie rozchodzą się w szwach na ważnych spotkaniach, podeszwa buta odkleja się od reszty wtedy kiedy jej człowiek potrzebuje, a odkurzacz podstawia ci rurę. Tak po prostu.

Złośliwośc owa nie dotyczy tylko dużych. Rozdziela swe łaski po równo. Na dużych i małych. Nie ugina się pod naporem słodkich oczu ze shreka, nie wzruszaja jej małe przytulasy ani wpływu nie mają małe buziaki. Ona niewzruszona dzieli swe łaski po równo. Sprawiedliwie.

Ostatnio doświadczyła jej Mała.

Rysowała ze mną szlaczki. Takie trenowanie małej grafomotoryki i usprawnianie łapki. Piękne linie, cudowne serca, nieskończone zawijasy i początki liter pisanych. No bajka. Mała lubi te zadania, jak je nazywamy. Co dzień jesli ma na to ochotę ciągnie te esy floresy, do momentu aż nie powie dosyc.

Ja: Niuniu tylko dokładnie, dobrze?
Mała: Dobrze mamo.

I bierze i tworzy. I rusza ręką w każdym możliwym kierunku. I pierwsze esy piękne a reszta w upadku, bynajmniej nie moralnym. Chociaż kto je tam wie.

Ja: Niuniu ale prosiłam, żebyś starała sie dokłądnie.
Mała: Mamo ale ja sie staram.
Ja wskazując na ewidentny upadek: Tak? A to co?
Mała: Bo ta karta mi się przesywowuje?
 Ja: Co ci się robi?
Mała: Przesywowuje.
Ja: Co?
Mała: No nic. Ta kartka jest złośliwa!

Ja zła matka za upadek winię moralność a to ta kartka jedna złośliwa. To ta złośliwość rzeczy martwych naturę swą ukazał. Powiadam wam, uważacie na kartki bo nigdy nie wiadomo kiedy do upadku doprowadzą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz