To właśnie miłość



Znacie to uczucie? Miłość? Zapewne tak. Mniejszą większą ale zawsze jakąś.

Osobiście bardzo nie lubię tego słowa. Jego brzmienie mnie irytuje i jest dla mnie takie...drażniące. Zupełnie inaczej niż samo uczucie, bo to bez dwóch zdań uwielbiam.

I tak właśnie dziś zmierzając do pracy i po raz enty słuchając piosenki ze ślubu swego, która do dziś sprawia że wzruszam się okrutnie i nawet w autobusie wycieram łezkę, sobie o tym myślałam.

Z Małżem jesteśmy 7 lat razem. Wiek kryzysowy, dla związku. 7 lat z różnymi stanami emocjonalnymi i różnymi wypadkami losowymi. Mówi się, że związek osiada, że zmienia się, że miłość zastępuje przyjaźń, przywiązanie, rutyna i codzienność jeszcze dogniata. Ekscytacja ponoć mija bardzo szybko, szary dzień jest bardziej szary niż kolorowy. Mówi się.

A ja uważam, że to bzdura jedna i wielka.

Po tych 7 latach, kłócimy się tak samo. Tak samo godzimy. Potrafimy zaleźć sobie za skórę, jak nikt inny a za chwilę gruchać do siebie beztrosko. Irytacja nasza czasami wychodzi ze ścian i nie tylko, on choleryk i ja choleryczka. Typ włoski małżeństwa i dwa silne charaktery. To nic dobrego wróżyć nie powinno.

Tymczasem....

Po tych 7 latach on dotyka równie elektryzująco jak kiedyś. On całuje równie namiętnie jak kiedyś. On patrzy z tym samym zachwytem w oczach co kiedyś. Ja nadal nie potrafię bez niego zasnąć. Ja nadal oddycham nim, jak powietrzem. Ja nadal uwielbiam jego zapach.

7 lat nie zmieniło nic w uczuciach, dało tylko lekcję wspólnego życia i kompromisów. Nauczyło wiele ale jeszcze wiele ma do nauczenia. A szary dzień tak naprawdę jest kolorowy od święta i na co dzień ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz