Makijaż z przesłaniem

Mała to dama. Nie raz już o tym mówiłam, pisałam, śpiewałam. Uwielbia kosmetyki (oczywiście te dla dzieci). Pomadkami może malować się bez końca, paznokcie może co dzień od nowa (i to dosłownie, ponieważ jej lakier zmywa się podczas mycia rąk ;)), perfumy mogłaby używać co chwila. Taka mała babka. Taka 100%.

Ostatnio na urodzinach, kiedy rodzina za stołem zasiadła Mała ze wspólniczka w jej wieku postanowiły tymi oto smarowidłami uszczęśliwić babcie. I malowały, i podmalowywały. To ciągnęły kreskę, to róż na policzek rzuciły, to paznokieć choćby jeden trzeba było poprawić albo domalować. I tak w kółko. Co chwila odrywały się od pracy, żeby podziwiać dzieło własne. I nigdy do końca zadowolone nie były.

Proces malowania więc się trochę ciągnął. Modyfikował się w trakcie. W końcu jednak dobiegł końca.

Mała stanęła więc twarzą w twarz z dziełem własnym. Wzięła się pod boki. Lekko zmarszczyła czoło. Przekręciła głową raz w lewo, raz w prawo żeby perspektywę dobrą złapać. Popatrzyła, popatrzyła i zanalizowała dokładnie to, co przed sobą zastała. Po całym tym procesie wydała wyrok. 

Mała: Wiesz babciu, wyglądasz jak by cię dziadek ręką pacnął.

Wróżę jej karierę. Wielką karierę. Będzie charakteryzatorką ;)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz