Dobry początek dnia

Któż z nas nie lubi cudownych poranków?
Dobrze zacząć dzień to przynajmniej połowa sukcesu i nadzieja na dobre jego skończenie. To właśnie poranek dodaje nam energii na następne kilkanaście godzin i nastawia nas do tego wszystkiego co wydarzyć się ma.

Sposobów na przyjemne poranki jest co najmniej kilka. Śniadanie do łóżka od ukochanej osoby, małe buziaki i przytulasy, większe buziaki i przytulasy, możliwość poleżenia choć minuty dłużej. Wszystko zależy od nas i naszych preferencji. Można tez zacząć dzień od dobrego słowa. Ja dziś tak właśnie zaczęłam.

Pobudka u nas zarządzona na 5. Szybkie wstawanie, toaleta i gotowość do wyjścia. Całą trójką, nie ma że boli. Chwilowy brak samochodu zmusza nas do desperacji ;)

Potem jeden autobus, metro i drugi autobus. W drugim autobusie Mała zazwyczaj się rozkręca. Zaczyna rozmawiać, śmiać się. Wszystko pewnie dzięki temu, że w dwóch pozostałych środkach lokomocji śpi w najlepsze.

Dziś zaczęłyśmy od niesprawiedliwości na świecie. Mi poleciała łza od ziewania, a jej nie. Tak przecież być nie może. To skandal, to jawna dyskryminacja, to naruszenie praw wszelakich. Mam więc zadanie domowe od Małej, znaleźć różdżkę i to wszystko odczarować. Ona też chce mieć łzy przy ziewaniu. Później było znikanie, jedzenie, rozpuszczanie. Wiecie, takie normalne rodzinne tematy. Ale w końcu przyszło to dobre słowo, to na które czekałam, to które odmieniło mój poranek i nastawiło na cały dzień, to które każdy chce usłyszeć.

Mała: Mamo, jesteś schabowym!

Także ten tego, dzień dobry ;)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz